Refleksje na dzień 10 sierpnia

CODZIENNE REFLEKSJE

ZDWOJENIE WYSIŁKÓW

W pewnym stopniu wysiłek ten [przegląd krzywd] został już raz podjęty przy obrachunku moralnym, ale teraz nadeszła pora, by podjąć go na nowo ze zdwojoną energią, aby w pełni zorientować się, ile osób zostało skrzywdzonych i w jaki sposób.
12 Kroków i 12 Tradycji, str. 78

Nieprzerwanie wzrastając w trzeźwości, staję się coraz bardziej świadomy siebie jako wartościowej osoby. Dzięki temu procesowi również w innych umiem dostrzec takie osoby, co z kolei pomaga mi uświadomić sobie, że to właśnie są ludzie, których skrzywdziłem w okresie picia. Nie tylko opowiadałem kłamstwa – opowiadałem kłamstwa o konkretnej osobie. Nie tylko oszukiwałem – oszukiwałem konkretnych ludzi. Te z pozoru bezosobowe działania były w istocie obrazą o charakterze osobistym, ponieważ dopuszczając się ich, krzywdziłem ludzi – i to wartościowych. Aby cieszyć się spokojną trzeźwością, muszę uporządkować swoje sprawy z ludźmi, których skrzywdziłem.


JAK TO WIDZI BILL – s 221

Bóg nigdy nas nie opuści

Doszły mnie słuchy, że cudownie znosisz poważną przeciwność losu, jaką jest zły stan twego zdrowia. Korzystam więc z okazji, żeby wyrazić ci moją wdzięczność za twoje trzeźwienie w AA, szczególnie zaś za wzorowy sposób stosowania naszych zasad, którym inspirujesz obecnie nas wszystkich.

Zapewne ucieszy cię wiadomość, że pod tym względem aowcy są niemal bez zarzutu. Dzieje się tak – jak sądzę – dlatego, że mamy świadomość, iż Bóg nie opuści nas w niedoli i potrzebie; wszak nie uczynił tego nawet, gdy piliśmy. A zatem pozostanie też przy nas przez całą resztę życia.

Nie znaczy to, oczywiście, że Jego zamiarem jest oszczędzenie nam wszelkich trudności i kłopotów. Ani też nie uchroni nas On od nieuniknionej, prędzej czy później, tzw. śmierci, która jest przecież niczym innym, jak tylko przejściem do nowego życia, w którym mieszkać będziemy u Jego boku. Wspominając o tym, wiem, że twoja wiara jest niezachwiana.

List, 1966


DZIEŃ PO DNIU

Dostosowywanie się do świata

„Żyj tylko dniem dzisiejszym; nie martw się o jutro”. Możemy pomyśleć, że to wspaniała wizja, ale co ona oznacza? „Życie dniem dzisiejszym” oznacza zajmowanie się tylko tym, co jest teraz pod ręką i dostępnymi sposobami działania. Jeśli martwimy się o sprawy z przeszłości, przyszłości lub spoza naszej sfery, możemy się od nich odciąć. Nie możemy naginać świata do naszej woli.

Czy uczę się dopasowywać do świata?

Siło Wyższa, pomóż mi pamiętać, by podbijać siebie, a nie świat.
Dziś będę ćwiczyć dostosowywanie się do wszystkiego, co się wydarzy… .


SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

Czy jestem zbyt zajęty? – Zarządzanie czasem

To zawsze ryzykowne, gdy osoba zdrowiejąca staje się zbyt zajęta spotkaniami. Jest to również niebezpieczne, gdy sprawy biznesowe i osobiste wypierają zainteresowanie programem.
Nigdy nie powinniśmy oszukiwać samych siebie, myśląc, że jesteśmy w jakiś sposób bezpieczni tylko dlatego, że nasz czas jest wypełniony pożyteczną i interesującą pracą. Wielu z nas ma tendencję do uzależniania się od „zajętości”. Choć jest to mniej destrukcyjne niż picie, służy jako ucieczka, podobnie jak alkohol.
Niebezpieczeństwo polega na tym, że gdy praca przestanie nas satysfakcjonować, nasze życie znów stanie się puste. Możemy być wtedy bardzo podatni na sięgnięcie po alkohol.
Nigdy nie powinniśmy być zbyt zajęci, by wykonywać wspaniałą, konstruktywną pracę w ramach programu. Praca w programie nie tylko nie zabiera nam czasu na inne aktywności, ale wręcz przeciwnie, wzbogaca wszystko, co robimy.
Postaram się zrównoważyć moje dzisiejsze działania, upewniając się, że mam czas na program.


ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

Są chwile, kiedy musimy chwycić Boga i iść naprzód – Anonim

Czasami zmagamy się z byciem częścią problemu, zamiast być częścią rozwiązania.
W głębi duszy wiemy o tym, ale jakoś nie możemy odpuścić i pozwolić działać Bogu.
Puszczenie wymaga wiary, że wynik będzie w porządku. Kiedy mamy wiarę, wiemy, że nasza Siła Wyższa wierzy w nas i będzie nas prowadzić. Kiedy mamy wiarę, wierzymy w siebie.
Kiedy odpuszczamy, pozbywamy się naszej potrzeby, by zawsze mieć rację. Odpuszczanie odbywa się najpierw wewnątrz. Odpuszczenie pozwala nam zmienić sposób, w jaki postrzegamy to, co się dzieje. Często wszystko, czego naprawdę potrzebujemy, to zmiana nastawienia. Na tym polega piękno wiary: pozwala nam widzieć to samo na różne sposoby.

Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pozwól mi odpuścić. Pozwól mi zobaczyć, że wiara w Ciebie musi również oznaczać wiarę w siebie.

Działanie na dziś: Dokonam przeglądu mojego życia od czasu przystąpienia do programu Dwunastu Kroków. Popracuję nad tym, by zobaczyć, jakimi dobrymi partnerami jesteśmy ja i moja Siła Wyższa.


JĘZYK WYZWOLENIA

Uwolnienie się od perfekcjonizmu

Im bardziej angażuję się w proces zdrowienia, tym bardziej zaczynam rozumieć, że akceptacja siebie i swoich sprzeczności przekładająca się na umiejętność śmiania się z własnych przywar – posuwa mnie o wiele dalej, niż pretensje do siebie i próby bycia doskonałą. Być może o to właśnie chodzi – o w pełni kochającą, radosną, życzliwą akceptację własnej osoby. – Anonimowa

Przestańmy oczekiwać doskonałości od siebie i ludzi, którzy nas otaczają.
Robimy sobie i innym krzywdę, kiedy oczekujemy doskonałości. Stwarzamy sytuację, w której nikt nie czuje się dobrze. Czasami oczekiwanie doskonałości sprawia, że ludzie stają się spięci do tego stopnia, że popełniają więcej błędów niż normalnie, ponieważ denerwują się i skupiają się na nich.
Nie oznacza to, że godzimy się na niewłaściwe zachowania pod pretekstem, że „nikt nie jest doskonały”. Nie oznacza to, że nie mamy granic i realistycznych oczekiwań wobec innych ludzi i siebie samych.
Oczekiwania te powinny być rozsądne. Oczekiwanie doskonałości nie jest rozsądne.
Ludzie popełniają błędy. Im mniej w nich niepokoju, im mniej są zastraszeni i skrępowani koniecznością bycia doskonałym, tym lepiej sobie poradzą.
Dążenie do bycia lepszym, niezmącona kreatywność, harmonijne działanie i wszystko to, co w nas najlepsze nie zdarzy się w utrudnionej, negatywnej, neurotycznej atmosferze oczekiwania doskonałości.
Miej i wyznaczaj granice. Miej racjonalne oczekiwania. Dąż do bycia najlepszym. Zachęcaj innych, by robili to samo. Lecz pamiętaj, że każdy ma prawo do popełniania błędów. Pamiętaj, że naszym udziałem i udziałem innych ludzi są doświadczenia, które mają nas czegoś nauczyć i przez które musimy przebrnąć.
Czasami wady i niedoskonałości, które w nas tkwią, decydują o naszej wyjątkowości w taki sam sposób, w jaki funkcjonują one w tworzeniu sztuki. Rozsmakujmy się w nich. Śmiejmy się z nich. Obejmijmy je i zaakceptujmy.
Kochajmy i wspierajmy siebie i innych za to, kim jesteśmy. Następnie uzmysłówmy sobie, że jesteśmy tylko ludźmi – bycie ludźmi jest naszym przeznaczeniem.
Dzisiaj, Boże, pomóż mi uwolnić się od potrzeby bycia doskonałym i od nierealistycznego oczekiwania doskonałości od innych. Nie będzie to zaproszeniem do tolerowania złego traktowania, lecz zbudowania właściwych, rozsądnych oczekiwań. Stworzę zdrową atmosferę, opartą na miłości, akceptacji i wsparciu wewnątrz siebie i na zewnątrz. Wierzę, że ta postawa wydobędzie ze mnie i z innych ludzi to, co w nas najlepsze.


Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio


Pamiętajmy swoje ostatnie upicie się

To nie jest błąd drukarski. Napisaliśmy „upicie się” a nie „kieliszek”. „Kieliszek” to słowo, które od stuleci budzi w milionach ludzi przyjemne echa i oczekiwania.
W zależności od naszego wieku i okoliczności, w jakich przeżywaliśmy nasze pierwsze doświadczenia z alkoholem, u każdego z nas myśl o kuflu chłodnego piwa, kieliszku alkoholu, ginie z tonikiem, łyku wina czy o innym napoju alkoholowym budzi różne wspomnienia i nadzieje (niekiedy objawy). Powtórzmy to jeszcze raz – we wczesnych okresach picia nasze oczekiwania całkowicie zaspokajał upragniony kieliszek, A jeżeli powtarzało się to dostatecznie często, uczyliśmy się naturalnie myśleć o „kieliszku” jako O czymś zadowalającym nasze pragnienia. Uświetniał jakąś towarzyski) okazję, dawał odprężenie, pobudzał nas czy przynosił jakiś inny rodzaj zadowolenia, którego szukaliśmy. Na przykład u 55-letniego Fina czyjaś propozycja wypicia kieliszka bez trudu przywodzi na pamięć ciepło, jakie rozchodziło się po jego ciele, gdy w młodości wypijał kieliszek wódki czy innego alkoholu. Młoda kobieta może natychmiast ujrzeć oczami wyobraźni elegancki kryształowy kielich szampana, wspaniałe wnętrze, nowe stroje czy nowego kochanka. Inna może pomyśleć o młodym człowieku z długą brodą, w dżinsach, pociągającym z butelki schowanej w kieszeni marynarki w czasie, gdy tańczą rocka w migotliwych blaskach stroboskopowych
lamp, w kłębach dymu papierosowego, w ogólnej ekstazie.
Pewien uczestnik AA twierdził, że na dźwięk słowa „kieliszek” niemal czuje smak pizzy z piwem. Zaś 78-letnia wdowa zawsze wtedy sobie przypominała ajerkoniak, który nauczyła się pić wieczorem przed zaśnięciem, w czasie pobytu w domu starców. Te, skądinąd, całkiem naturalne wyobrażenia są dla nas obecnie szkodliwe. Wszak dotyczą one sytuacji, w których niektórzy z nas zaczynali pić i gdyby to była cała historia naszego picia, zapewne nigdy nie popadlibyśmy w nałóg. Wnikliwe i odważne przyjrzenie się całej naszej historii picia wskazuje przecież, że w ostatnich latach i miesiącach naszego czynnego alkoholizmu picie nigdy już nie prowadziło do tych pięknych, magicznych chwil, choćbyśmy nie wiadomo, jak często próbowali przywołać ją w swojej pamięci. Wprost przeciwnie, zacząwszy pić, piliśmy coraz, więcej, popadając w rezultacie w takie czy inne kłopoty, Mogło to być po prostu wewnętrzne niezadowolenie, utajona świadomość, że pijemy za dużo, czasem jednak rezultatem były kłótnie rodzinne, trudności w pracy, poważna choroba lub wypadek, czy też komplikacje natury prawnej i finansowej.
Dlatego dziś, gdy przychodzi nam na myśl „kieliszek” staramy się przypomnieć sobie cały ciąg konsekwencji, wszystko co zaczyna się tylko od jednego „kieliszka”. Myślimy o całej drodze naszego picia aż do ostatniego
pijaństwa i „kacu”.
Przyjaciel, który proponuje nam kieliszek, zwykle ma na myśli tylko ten jeden kieliszek czy dwa, wypite dla towarzystwa. Jeśli jednak starannie przypomnimy sobie wszystkie cierpienia związane z naszym ostatnim
pijackim epizodem, nie zwiedzie nas dawne wyobrażenie wiążące się ze słowem „kieliszek”. Dla nas dziś naga, fizjologicznym prawda jest taka, że kieliszek z całą pewnością oznacza, wcześniej czy później upicie się i
wszystkie związane z tym kłopoty. Dla nas picie nie oznacza już muzyki, wesołego śmiechu i flirtowania, lecz
chorobę i smutek. Jeden z członków AA tak o tym mówi: „Teraz wiem, że wejście do buru na jeden kieliszek nigdy już nie będzie dla mnie znaczyło po prostu «zabicia» kilku minut i zostawienia dolara na kontuarze. Teraz zapłaciłbym za ten jeden kieliszek wszystkimi pieniędzmi na moim koncie w banku, moja rodziną, domem, naszym samochodem, moja posada, moim zdrowiem, a pewnie także moim życiem. To zbyt wysoka cena, za wielkie ryzyko”.
Człowiek ten pamięta swoje ostatnie upicie się, a nie swój pierwszy kieliszek.