Refleksje na każdy dzień – pozwalają lepiej zrozumieć siebie, swoje uczucia i myśli,
dostarczają motywacji i pomagają w samodoskonaleniu, są formą medytacji
.

  • Refleksje na dzień 28 lutego

    CODZIENNE REFLEKSJE

    JAK TO – ŻADNEGO PRZEWODNICZĄCEGO?

    Kiedy wyjaśniamy że w naszej wspólnocie, nie ma żadnego przewodniczącego upoważnionego do rządzenia, żadnego skarbnika pobierającego jakieś składki… – naszym zdumionym słuchaczom wyrywa się okrzyk „to niemożliwe”
    12 Kroków i 12 Tradycji, str. 132

    Gdy wreszcie dotarłem do AA, nie mogłem uwierzyć, że nie ma tu żadnego skarbnika pobierającego jakieś składki. Nie umiałem sobie wyobrazić organizacji, która nie żądała by określonych wpływów finansowych, w zamian za swoje usługi.
    Wówczas po raz pierwszy w życiu otrzymałem coś za nic – i pozostało tak do dziś. Ponieważ nie czułem się wykorzystywany, ani sterowany przez innych uczestników AA, mogłem podejść do Programu bez uprzedzeń, z otwartym umysłem. Niczego się ode mnie nie domagali. Cóż więc miałem do stracenia? Dziękuję Bogu za mądrość, którą natchnął On pierwszych założycieli – dobrze bowiem wiedzieli, że alkoholicy nie znoszą, gdy się nimi manipuluje.


    JAK TO WIDZI BILL – str 59

    Przekonania i kompromisy

    Jednym z warunków pożytecznego życia jest zdolność do wzajemnych ustępstw, czyli umiejętność pogodnego zawierania kompromisów. Nam, alkoholikom, przywykłym do podejścia „wszystko albo nic”, niełatwo przystać na kompromis. Mimo to, nigdy nie wolno nam tracić z oczu prawdy, że niemal każdy postęp zasadza się na serii coraz to korzystniejszych kompromisów.

    Nie zawsze, oczywiście, możemy iść na kompromis. W pewnych okolicznościach trzeba, byśmy koniecznie wytrwale obstawali przy własnych przekonaniach – aż do ostatecznego rozwiązania kwestii. Decyzja o tym, kiedy można pójść na kompromis, a kiedy nie powinno się tego czynić, wymaga poważnego namysłu i rozwagi.

    Twelve Concepts, org. str. 39-40


    DZIEŃ PO DNIU

    Stawanie się otwartym
    Kiedy po raz pierwszy dołączyliśmy do tej wyjątkowej wspólnoty, niektórzy z nas uważali, że jej członkowie mają wąskie horyzonty myślowe, więc trudno będzie się z nimi zaprzyjaźnić. Ale to był tylko nasz strach i projekcja. Ile wspólnot skupia członków o tak zróżnicowanym pochodzeniu (wiek, rasa, zawód i dochody)?
    Większość z nas miała znacznie bardziej ograniczone kontakty, zanim dołączyliśmy do wspólnoty. Teraz, gdy stajemy się mniej ograniczeni, tracimy trochę strachu i odkrywamy w tej społeczności ludzi o bardzo otwartych umysłach.

    Czy staję się bardziej otwarty?

    Wyższa Siło, pomóż mi zaakceptować i przyjąć fakt, że zostałem poprowadzony do tej społeczności, ponieważ naprawdę potrzebowałem pomocy.
    Dzisiaj będę ćwiczyć bycie otwartym przez . . .


    SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

    Poszukiwanie ekscytacji – poszukiwanie spokoju
    „Nie znalazłem niczego, co zastąpiłoby ekscytację, którą czułem podczas picia” – skarżył się jeden z członków. „Jasne, jestem wdzięczny za bycie trzeźwym. Ale czasami jest tak cholernie nudno!
    Porozmawiajmy o tej potrzebie ekscytacji lub „haju”. Dla wielu z nas była to ważna część naszego picia. Czasami nasze picie było ekscytujące – towarzyszyło uroczystościom, ukończeniu szkoły, przyjęciom weselnym, zaręczynom i wszystkim innym niezwykłym wydarzeniom. Wraz z nim pragnęliśmy innych emocji: ekscytujących romansów, ekscytujących doświadczeń, ekscytujących historii.
    Dla nas jednak ekscytacja zawsze kończyła się katastrofą, często straszną. Obudzenie się po ekscytującej imprezie było strasznym momentem. Nigdy nie miało szczęśliwego zakończenia.
    Możemy wziąć to uzależnienie od ekscytacji w swoje ręce, uznając je za składnik naszego alkoholizmu. Nadal będziemy mogli być czasami podekscytowani, ale musi to być taki rodzaj ekscytacji, który nie przynosi ani załamania, ani kaca.
    Nie pozwolę, by nuda popchnęła mnie do działań, o których wiem, że na dłuższą metę będą destrukcyjne. Nie chcę dreszczyku emocji kosztem szacunku do samego siebie i dobrego samopoczucia.


    ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

    Zostaw siebie w spokoju. – Jenny Janacek
    Często czepiamy się samych siebie. Sami się dołujemy. Ale robienie tego nie jest częścią naszego zdrowienia.
    W rzeczywistości jest to sprzeczne z naszym programem. Nasz program opiera się na troskliwej opiece. Przekazaliśmy nasze życie troskliwej, kochającej Sile Wyższej, która udzieli nam odpowiedzi. Powiedziano nam, że to łatwe. Wycofujemy się. Jako zdrowiejący uzależnieni uczymy się nie osądzać. Zamiast tego uczymy się być mili dla samych siebie. Naszym zadaniem nie jest rozgryzienie świata, ale dodanie do niego więcej miłości. Zacznijmy od siebie.

    Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, powstrzymaj mnie od osądzania. Pomóż mi wiedzieć, co chcesz zrobić. Pomóż mi wykonać Kroki Drugi i Trzeci.

    Działanie na dziś: Dzisiaj zostawię siebie w spokoju. Będę pamiętać, że czepianie się siebie jest kolejną formą kontroli.


    JĘZYK WYZWOLENIA

    Wyzbycie się systemu zaprzeczeń
    Trudno nam uwierzyć w to, co zraniłoby nasze uczucia, gdybyśmy w to wierzyli.
    Ovid

    Większość z nas podczas procesu uzdrawiania od czasu do czasu ucieka się do systemu zaprzeczeń. Niektórzy z nas nauczyli się na nim polegać jako na narzędziu przetrwania.
    Być może zaprzeczaliśmy istnieniu pewnych wydarzeń lub uczuć związanych z przeszłością. Być może nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że ktoś z naszych bliskich może mieć problem, lub zaprzeczaliśmy istnieniu własnych problemów, czy też odsuwaliśmy się od własnych uczuć, myśli, pragnień czy potrzeb.
    Zaprzeczaliśmy prawdzie.
    Zaprzeczenie oznacza, że nie pozwalamy sobie na konfrontację z rzeczywistością. Zwykle ma to miejsce wtedy, gdy dana rzeczywistość jest bolesna i oznacza stratę – zaufania, miłości, rodziny, być może małżeństwa, przyjaźni lub marzenia. Strata kogoś lub czegoś zawsze wiąże się z bólem.
    Zaprzeczenie jest mechanizmem obronnym, amortyzatorem wstrząsu duchowego. Udaremnia właściwy odbiór rzeczywistości, dopóki nie jesteśmy gotowi, aby sobie z nią poradzić. Inni ludzie mogą wykrzykiwać nam prawdę prosto w twarz, lecz ona nie dotrze do nas, dopóki nie będziemy na nią gotowi.
    Jako ludzie jesteśmy wytrzymali, a zarazem krusi. Czasami potrzebujemy czasu, żeby do czegoś dojrzeć. Nie pozbędziemy się potrzeby zaprzeczania poprzez wymuszanie na sobie akceptacji. Pozbędziemy się potrzeby zaprzeczania przez wypracowanie poczucia bezpieczeństwa i wystarczającej siły, aby uporać się z rzeczywistością.
    Uporamy się z nią, gdy przyjdzie na to czas.
    Nie musimy karać siebie za to, że zakłamywaliśmy rzeczywistość. Musimy tylko kochać siebie samych na tyle, by osiągnąć poczucie bezpieczeństwa i siły, które pomogą nam w codziennej konfrontacji i zmaganiach z prawdą. Staniemy twarzą w twarz z rzeczywistością – we właściwym czasie, kiedy będziemy na to gotowi i kiedy zbiegnie się to z planem, jaki wyznaczyła dla nas Siła Wyższa. Nie musimy przejmować się niczyją reprymendą, włączając w to naszą własną, za słabe tempo naszych starań.
    Będziemy wiedzieć, co musimy wiedzieć, kiedy przyjdzie na to właściwa pora.
    Dzisiaj skoncentruję się na osiągnięciu poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Pozwolę mojej samoświadomości rozwijać się we właściwym dla mnie tempie.


    Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio