Refleksje na każdy dzień – pozwalają lepiej zrozumieć siebie, swoje uczucia i myśli,
dostarczają motywacji i pomagają w samodoskonaleniu, są formą medytacji.
- Refleksje na dzień 2 kwietnia
CODZIENNE REFLEKSJE
KSZTAŁTOWANIE CHARAKTERU
Wymuszanie od innych nadmiernej uwagi, opieki i miłości może w nich rozbudzić pragnienie dominacji lub niechęć…
Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji str. 45Gdy w Kroku Czwartym odkryłem swoją żywotną potrzebę uznania, nie sadziłem że należy ją uważać za wadę. Chciałem widzieć w niej raczej zaletę (rozumiejąc ją jako pragnienie zadowalania innych). Szybko wyjaśniono mi, że “potrzeba” ta może mnie bardzo okaleczać i paraliżować. Dziś nadal czerpię radość z aprobaty innych ludzi, ale nie jestem już gotów płacić za to takiej ceny, jaka niegdyś płaciłem. Nie zamierzam wić się jak piskorz tylko po to, żeby inni mnie lubili czy żeby im się przypodobać.
Jeśli ktoś mnie aprobuje, to w porządku; jeśli nie – to przeżyję i bez tego. Odpowiadam za mówienie tego, co sam uznaje za prawdę, a nie tego, co sądzę, że chcieliby usłyszeć inni. Na tej samej zasadzie, moja fałszywa duma sprawiała, że zbytnio martwiłem się o swoją opinię. Od kiedy zetknąłem się z mądrością programu AA, moim celem stało się doskonalenie charakteru.
JAK TO WIDZI BILL – str. 92
Spacer ku pogodzie ducha
Niegdyś, gdy byłem zmęczony i nie mogłem się skupić, wracałem do życia i afirmowałem je za pomocą zwyczajnej przechadzki, podczas której głęboko oddychałem. Czasem wmawiałem sobie, że nawet tego nie mogę zrobić – że jestem zbyt osłabiony. Przekonałem się jednak, że poddając się w tym momencie, tylko pogłębiałem swoją depresję.
Toteż na początek nisko ustawiałem poprzeczkę. Postanawiałem sobie, na przykład, że przejdę tylko ćwierć mili. Koncentrowałem się licząc oddechy – powiedzmy, sześć kroków na głęboki wdech, cztery – na wydech. Przeszedłszy wyznaczoną trasę, stwierdzałem, że mogę iść dalej, może jeszcze jakieś pół mili. A potem następne pół, i następne.
Działało to na mnie ożywczo i zachęcająco. Opuszczało mnie fałszywe poczucie słabości fizycznej (jakże typowe dla stanów depresyjnych). Spacerowanie i, w jeszcze większym stopniu, oddychanie przemożnie kierowało mnie ku życiu i przetrwaniu, oddalając ode mnie poczucie klęski i śmierć. Liczenie wymagało elementarnego skupienia uwagi, co pozwalało mi odpocząć od udręki spowodowanej lękiem i poczuciem winy.
List, 1960
DZIEŃ PO DNIU
Unikanie konkurencji
W czasach, gdy korzystaliśmy z życia, musieliśmy wiedzieć, kto ma jaką pracę, jaki dom, jaki samochód, kto zarabia więcej pieniędzy i tak dalej. Jednak uczenie się oddawania naszego życia Sile Wyższej nie jest duchową rywalizacją. Naszym duchowym zadaniem jest wypełnianie woli naszej Siły Wyższej względem nas, a nie duchowe prześciganie innych. Nasza Siła Wyższa zna nasze możliwości i daje nam miejsce, które możemy odpowiednio wypełnić.Czy przestałem rywalizować?
Czy mogę przestać rywalizować i pozostawić pomiar tego dnia mojej Sile Wyższej.
Uniknę dziś rywalizacji poprzez . . .
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Akceptacja ryzyka. Stawianie czoła rzeczywistości.
Czy nam się to podoba, czy nie, życie wiąże się z pewnym ryzykiem, którego po prostu nie da się uniknąć. Alkoholicy nie czują się dobrze z podejmowaniem ryzyka. Jest to szczególnie prawdziwe w sytuacjach, które wiążą się z ryzykiem odrzucenia, porażki lub straty.
Jeśli jednak próbujemy przejść przez życie bez zaakceptowania pewnego ryzyka, po prostu nie jesteśmy realistami. Odmowa zaakceptowania ryzyka może również oznaczać, że przegapimy wspaniałe okazje.
Co powinniśmy zrobić? Powinniśmy stawić czoła ryzyku inteligentnie i z duchowym przygotowaniem. PO PIERWSZE, robimy wszystko, co możliwe, aby zmniejszyć ryzyko w każdej sytuacji (czyniąc ją w ten sposób „skalkulowanym ryzykiem”). Następnie modlimy się o wskazówki i inspirację (ale nie o pewny wynik). W KOŃCU robimy wszystko, co w naszej mocy, aby odnieść sukces w danej sytuacji, niezależnie od tego, czy chodzi o zaloty, poszukiwanie pracy, rywalizację sportową czy cokolwiek innego.
Możemy zaskoczyć samych siebie, odnosząc sukces więcej razy niż ponosząc porażkę. Ale nawet w przypadku tymczasowej porażki zyskujemy, jeśli podejmujemy rozsądne i konieczne ryzyko.
Będę dziś postępować rozważnie i rozsądnie we wszystkich moich przedsięwzięciach, ale nie będę oczekiwać, że we wszystkim będę mógł „grać bezpiecznie”. Jako człowiek muszę podejmować w życiu ryzyko.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Nie da się wiedzieć wszystkiego. – Horacy
W procesie zdrowienia rezygnujemy z dążenia do doskonałości. Rezygnujemy z prób poznania wszystkiego. Pracujemy nad poznaniem i zaakceptowaniem naszych wad. W Kroku Czwartym i Piątym patrzymy na nasze dobre i złe strony. W Kroku Szóstym stajemy się gotowi, by nasza Siła Wyższa usunęła nasze „wady charakteru”. Następnie w Kroku Siódmym prosimy naszą Siłę Wyższą o usunięcie naszych „wad”.
Powrót do zdrowia polega na zaakceptowaniu faktu, że nie jesteśmy doskonali. Przyznajemy, że próba bycia doskonałym przeszkodziła nam w byciu użytecznym dla siebie, naszej Siły Wyższej i ludzi wokół nas. Udawanie doskonałości nie pozwala nam być prawdziwymi. Jest też nudne i nie sprawia przyjemności – nigdy nie można się pomylić.Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, Ty dajesz mi wiedzę, której potrzebuję. Pozwól mi uznać moje błędy i niedociągnięcia.
Działanie na dziś: Postaram się być dziś w porządku. Nie doskonały, po prostu w porządku.
JĘZYK WYZWOLENIA
Dokonaliśmy gruntownego i odważnego obrachunku moralnego. – Krok Czwarty AA
Zanim dojdziemy do Czwartego z Dwunastu Kroków, będziemy gotowi na spotkanie z naszą mroczną stroną; z tą stroną, która uniemożliwia nam pokochanie siebie i innych, radość życia oraz bycie kochanym. Celem Czwartego kroku jest nie pogarszanie naszego samopoczucia, lecz usunięcie barier ograniczających dostęp do radości i miłości.
W doświadczeniach z przeszłości doszukujemy się strachu, gniewu, bólu i wstydu – głęboko ukrytych emocji, które mogą mieć wpływ na nasze obecne życie. Próbujemy zidentyfikować podświadome przekonania o sobie i innych, które mogą obniżać jakość naszych związków. Te przekonania często podszeptują nam: „Nie jestem godny miłości… Jestem ciężarem dla bliskich… Ludziom nie można ufać… Nie mogę ufać sobie… Nie zasługuję na szczęście i sukces… Nie warto żyć…”. Przyglądamy się swoim zachowaniom i mechanizmom, aby wychwycić te, które są wymierzone przeciwko nam samym. Z troską i miłością wobec siebie próbujemy wyciągnąć na światło dzienne nasze poczucie winy – zasłużonej i niezasłużonej.
Przeprowadzamy autoanalizę bez strachu przed tym, co znajdziemy. Ta głęboka introspekcja jest w stanie przynieść nam oczyszczenie i sprawić, że poczujemy się lepiej, niż było to możliwe w najśmielszych marzeniach.Boże, pomóż mi odnaleźć moje wewnętrzne hamulce i bariery. Pomóż mi uzmysłowić to, co konieczne, abym mógł się od nich uwolnić. Pokaż mi to, co powinienem wiedzieć o sobie samym.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
