Refleksje na każdy dzień – pozwalają lepiej zrozumieć siebie, swoje uczucia i myśli,
dostarczają motywacji i pomagają w samodoskonaleniu, są formą medytacji.
- Refleksje na dzień 9 kwietnia
CODZIENNE REFLEKSJE
UWOLNIENIE SPOD WŁADZY „KRÓLA ALKOHOLU”
……ani na moment nie dajmy się zwieść przekonaniu, że nie podlegamy żadnej presji….. Król Alkohol, który niegdyś nami władał, wciąż czyha, aby złapać nas w swoje szpony. Dlatego też wolność od alkoholu jest „musem”, który trzeba osiągnąć – inaczej stracimy zmysły albo umrzemy.
Jak to widzi Bill, str. 134Gdy piłem, żyłem w przestrzeni ograniczonej – pod względem duchowym, emocjonalnym, a niekiedy i fizycznym. Zbudowałem sobie więzienie, w którym kratami była moja samowola i pobłażanie sobie – i nie mogłem z niego uciec. Okazjonalne okresy „suchości”, które wydawały się obiecywać wolność, były w istocie niczym więcej, jak tylko nadzieją na odroczenie wyroku. Prawdziwe wyzwolenie się wymagałoby odpowiedniego działania, które pozwoliłoby otworzyć zasuwę. Gdy znalazłem w sobie gotowość i podjąłem odpowiednie działanie, kraty zniknęły, a zasuwa się otworzyła. Nieprzerwana gotowość i wciąż ponawiane działanie utrzymują mnie na wolności – na swego rodzaju co dzień przedłużanej przepustce której nie ma końca.
JAK TO WIDZI BILL– str. 99
„ Wpadkowicz ” potrzebuje zrozumienia
Zapicie jest często wyrazem buntu, jako że niektórzy z nas mają naturę bardziej buntowniczą od innych. Kiedy indziej znów do zapicia prowadzi złudne przeświadczenie, że z alkoholizmu można się „wyleczyć”. Zapicie bywa też efektem lekkomyślności i samozadowolenia. Wielu z nas nie daje rady przetrwać tych ryzykownych okresów w trzeźwości. Wszystko idzie dobrze przez pierwsze dwa lub trzy lata, a potem nagle jakiś uczestnik przestaje się pokazywać na mityngach. Niektórzy z nas przeżywają okropne poczucie winy z powodu swoich wad albo powtarzających się zachowań, których nie potrafią czy też nie chcą się wyzbyć. Niezdolność do przebaczenia sobie plus niedostatek modlitwy – ta właśnie kombinacja bardzo często prowadzi do „wpadek”.
Poza tym, niektórzy z nas są szczególnie dotkliwie spustoszeni przez alkohol. Jeszcze innym przytrafia się nieraz seria nieszczęść, którym nie umieją sprostać, ponieważ brak im siły ducha. Są też tacy, którzy cierpią na różne schorzenia i dolegliwości. Albo tacy, którzy niemal nieprzerwanie narażeni są na wyczerpanie, niepokój, depresję. Wszystkie te uwarunkowania mogą jakoś przyczynić się do zapicia – i czasem ich wpływ jest przemożny, wręcz obezwładniający.
Prelekcja, 1960
DZIEŃ PO DNIU
Przepisywanie programu
Osoby nadużywające substancji zmieniających nastrój dzielą się na trzy kategorie w odniesieniu do programu Dwunastu Kroków: ci, którzy całkowicie zaniedbują program, ci, którzy próbują naprawić program i ci, którzy chcą, aby program naprawił ich. Nie trzeba dodawać, że osoby należące do dwóch pierwszych kategorii nie robią dla siebie nic dobrego.
Jeśli oczekujemy, że wyzdrowiejemy wyłącznie na własną rękę lub czujemy potrzebę przepisania Kroków, egocentryzm i arogancja będą nas blokować za każdym razem. Ale kiedy zaakceptujemy fakt, że coś większego od nas może nam pomóc, jesteśmy na dobrej drodze do wyzdrowienia.Czy realizuję program zgodnie z zaleceniami?
Siło Wyższa, pomóż mi uwierzyć, że jeśli ja nie mogę, to Ty możesz, a jeśli Ci na to pozwolę, to Ty to zrobisz.
Dzisiaj będę ćwiczyć akceptowanie programu poprzez …..
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Zrozumienie kompulsji – ochrona trzeźwości
Alkoholizm, często nazywany „chorobą kompulsywną”, wciąż stanowi zagadkę dla większości ludzi. Wszystko, co naprawdę wiemy, to to, że pojedynczy drink, przyjemny napój dla wielu, staje się śmiertelnym wyzwalaczem dla alkoholików. Możemy nawet uważać, że to niesprawiedliwe, że nie jesteśmy w stanie cieszyć się przyjemnymi zwyczajami towarzyskiego picia. Jeśli stracimy czujność, możemy nawet pomyśleć, że w jakiś sposób wyleczyliśmy się z przymusu picia.
Nie musimy jednak rozumieć dokładnej natury przymusu, aby zdać sobie sprawę, że jesteśmy jego ofiarami. Gorzkie doświadczenie i tragiczne przykłady innych powinny nam powiedzieć, że nasz przymus istnieje i jest aktywowany przez pierwszego drinka. To naprawdę wszystko, czego potrzebujemy, by żyć w trzeźwości.
Jeśli jest coś, co powinniśmy kwestionować, to nie to, czy mamy przymus, ale dlaczego mielibyśmy mieć jakiekolwiek wątpliwości po tak wielu złych doświadczeniach z alkoholem. W końcu, gdybyśmy zawsze źle reagowali na jakiekolwiek inne jedzenie lub napoje, szybko byśmy z nich zrezygnowali. Dlaczego tak uparcie zaprzeczamy, że jesteśmy kompulsywnie przywiązani do alkoholu?
Być może nadal próbujemy przekonać samych siebie, że możemy bezpiecznie wypić drinka, a to złudzenie jest kolejnym sposobem działania przymusu. Musimy tylko zrozumieć, że jeden drink prowadzi do naszego zniszczenia.
Będę dziś pamiętał, że zaakceptowałem fakt, że jestem alkoholikiem i że pierwszy drink może doprowadzić mnie do katastrofy. Będę dziś żył ze świadomością, że muszę tylko zrozumieć, że mam przymus picia.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
„Być może najlepszą rzeczą w przyszłości jest to, że przychodzi tylko jeden dzień na raz”. – Abraham Lincoln
Abraham Lincoln dokonał wielkich rzeczy dla Stanów Zjednoczonych. Podchodził do życia „jeden dzień na raz”. Podzielił przyszłość na łatwe do opanowania kawałki. Możemy zrobić to samo. Możemy żyć teraźniejszością i skupić się na wykonywanym zadaniu.
Duchowość pojawia się, gdy skupiamy się w ten sposób. Kiedy pozostajemy w teraźniejszości, znajdujemy wybór. I mniej martwimy się o przyszłość. Mimo to musimy mieć cele.
Musimy planować przyszłość.
Cele i plany pomagają nam bardziej doceniać teraźniejszość niż przyszłość. A kiedy czujemy się dobrze z teraźniejszością, czujemy się dobrze z przyszłością.Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi się skupić. Pomóż mi utrzymać energię w teraźniejszości. Pozwól mi żyć jeden dzień na raz.
Działanie na dziś: Kiedy zauważę, że odpływam w przyszłość, będę pracować nad powrotem do teraźniejszości.
JĘZYK WYZWOLENIA
Dawanie
Nauczyć się dawać w zdrowy sposób jest wyzwaniem.
Wielu z nas wpadło w pułapkę kompulsywnego dawania – wykonywania dobroczynnych gestów opartych na niedo- broczynnym poczuciu winy, wstydu, zobowiązania, litości i moralnej wyższości.
Teraz rozumiemy, że nadopiekuńczość i kompulsywne dawanie nie sprawdzają się, lecz przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek.
Zachowania nadopiekuńcze powodują, że nie przestajemy czuć się wykorzystywani.
Wielu z nas dało z siebie zbyt wiele, uważając, że tak powinniśmy się zachować. Potem byliśmy zdumieni, że rozpadały się nasze związki i komplikowało się życie. Niektórzy z nas przez lata dawali Z siebie zbyt wiele, sądząc, że wypełniają, wolę Boga, by później w trakcie zdrowienia na jakiś czas zupełnie tego zaprzestać.
Nic w tym strasznego. Być może potrzebowaliśmy odpocząć od dawania. Lecz zdrowe dawanie jest częścią zdrowego życia. Celem zdrowienia jest równowaga. Przejawia się ona troską motywowaną prawdziwą potrzebą dawania, opierającą się na szacunku dla siebie i innych.
Celem zdrowienia jest dokonywanie wyboru, co chcemy dać, komu i ile. Celem zdrowienia jest dawać i nie czuć się wykorzystanym z tego powodu.
Czy dajemy ponieważ chcemy, czy dlatego, że to nasza powinność? Czy akt dawania wypływa z poczucia obowiązku, winy, wstydu lub wyższości? Czy dajemy, ponieważ boimy się odmówić?
Czy metody wsparcia, jakie oferujemy innym ludziom, są dla nich przydatne, czy też powstrzymują ich od wzięcia odpowiedzialności za siebie?
Czy dajemy po to, aby nas lubili i mieli wobec nas dług wdzięczności? Czy dajemy, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jesteśmy wartościowymi ludźmi? Czy dajemy, ponieważ chcemy dawać i czujemy się z tym dobrze?
Proces zdrowienia obejmuje cykl dawania i brania. Utrzymuje przepływ zdrowej energii między nami, Silą Wyższą a innymi ludźmi. Trzeba czasu, aby nauczyć się, jak dawać w zdrowy sposób. Trzeba czasu, aby nauczyć się przyjmować. Bądź cierpliwy. Równowaga nadejdzie.Dzisiaj, Boże, kieruj moim dawaniem i pobudkami, jakie mną powodują.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
