Refleksje na każdy dzień – pozwalają lepiej zrozumieć siebie, swoje uczucia i myśli,
dostarczają motywacji i pomagają w samodoskonaleniu, są formą medytacji
.

  • Refleksje na dzień 19 lipca

    CODZIENNE REFLEKSJE

    FAŁSZYWA DUMA

    Wielu z nas, którzy uważali się za religijnych, zdało sobie sprawę, jak ograniczona była ta wiara. Nie zawsze stawiając Boga na pierwszym miejscu, sami pozbawiliśmy się Jego pomocy.
    12 Kroków i 12 Tradycji, str. 76

    Fałszywa duma wynika z wielu fałszywych założeń. Potrzeba wskazówek, które przydają się, jeśli chce się wieść przyzwoite życie, zostaje zaspokojona przez doświadczenie nadziei we Wspólnocie AA. Ci, którzy kroczą tą drogą od lat – dzień po dniu – twierdzą, że życie, którego trzonem jest Bóg, stwarza nieograniczone możliwości rozwoju. Ponieważ naprawdę tak jest, uczestnicy o długim stażu trzeźwości przekazują nam mnóstwo nadziei. Dziękuję mojej Sile Wyższej, że pozwoliła mi dowiedzieć się, iż Bóg działa poprzez ludzi; dziękuje Bogu, że nasi zaufani słudzy we Wspólnocie pomagają nowym uczestnikom odrzucić fałszywe ideały i przyjąć te, które prowadzą do życia pełnego współczucia i zaufania, “Weterani” AA dopingują nowicjuszy, aby ”doszli do siebie” – co pozwoli im “dojść do wiary”. Proszę moją Siłę Wyższą, aby zajęła się moim brakiem wiary.

    Listy, 1966


    JAK TO WIDZI BILL – s. 199

    Arogancja i jej przeciwieństwo

    Pewnego bardzo upartego kandydata do wspólnoty zabrano na jego pierwszy mityng AA, na którym dwóch mówców (czy raczej, wykładowców) wypowiadało się na temat „Boga, jakkolwiek Go pojmujemy”. Ich wystąpienia emanowały arogancją. Prawdę mówiąc, ostatni mądrala bezdyskusyjnie zalał słuchaczy swymi przekonaniami religijnymi. Obydwaj powtórzyli moje własne zachowanie sprzed lat. Każde wypowiedziane przez nich słowo było podszyte jedną myślą: „Ludzie, słuchajcie nas! Tylko nasza wersja AA jest prawdziwa – i lepiej się do nas przyłączcie!..”

    Kandydat do wspólnoty całkiem się zniechęcił. Jego opiekun protestował, zapewniając, że AA wcale tak nie wygląda. Niestety, było już za późno; kandydat nikomu nie pozwolił się do siebie zbliżyć.

    „Pokorę na dziś” pojmuję jako bezpieczny i stabilny obszar środka, leżący pomiędzy gwałtownymi skrajnościami emocjonalnymi. W tym zacisznym miejscu widzę rzeczy we właściwej perspektywie i jestem w stanie na tyle utrzymać równowagę, by zrobić następny mały kroczek na czytelnie oznakowanej drodze, która wiedzie do wartości wiecznych.

    Grapevine kwiecień, czerwiec, 1961


    DZIEŃ PO DNIU

    Biorąc tylko jedną / jednego

    To pierwszy kieliszek, narkotyk lub pigułka sprawia, że jesteśmy na haju. To nie drugi, trzeci czy czwarty, drugi dzień czy drugi tydzień zażywania wpędza nas w kłopoty. To ten pierwszy. Dopóki nie zrozumiemy tej koncepcji, będziemy bezskutecznie próbować przejąć kontrolę nad zażywaniem substancji psychoaktywnych.
    Dla nas kontrola już nie istnieje. I nigdy nie będzie. Kiedy zaczynamy myśleć: Cóż, jeden mi nie zaszkodzi, jesteśmy na drodze powrotnej do tego samego bólu i beznadziei życia wypełnionego używkami.

    Czy wierzę, że nawet jeden to za dużo?

    Siło Wyższa, proszę, pomóż mi pamiętać, że nigdy nie odzyskam kontroli nad używaniem alkoholu.
    Uniknę dziś pierwszego drinka lub zażycia narkotyku przez . . .


    SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

    Spieszyć się, by czekać? Praktykowanie spokoju.
    Często sami zmuszamy się do pośpiechu, gdy tak naprawdę nie ma ku temu żadnego powodu. W takich momentach tak naprawdę tworzymy tylko niepotrzebne napięcie i niepokój.
    Slogan „EASY DOES IT” jest naszą odpowiedzią na takie wezwania do pośpiechu. Hasło to sugeruje, by po prostu wejść w rytm życia i „płynąć z prądem”.
    To nie pośpiech, ale wytrwały wysiłek w końcu przynosi osiągnięcia. Mamy za dużo pośpiechu i niecierpliwości. To, czego naprawdę potrzebujemy, to pewny siebie, wytrwały wysiłek we właściwym kierunku. Powinniśmy szczególnie pamiętać o pośpiechu, gdy widzimy niespokojnych, niecierpliwych ludzi pędzących w ruchu ulicznym tylko po to, by być zmuszonym do czekania na światłach, ryzykując życie i zdrowie, by zaoszczędzić kilka sekund. Dobre, spokojne tempo jest tym, czego potrzebujemy i to ono wygra tę grę.
    Będę dziś aktywny, ale nie nadaktywny. Będę szukał rytmu i wydajności we wszystkim, co robię.


    ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

    Stajemy się mali, próbując być wielcy.
    Marzyliśmy o byciu kimś wielkim. Próba bycia wielkim wiąże się z kontrolą. Spowodowaliśmy wiele kłopotów, próbując wszystko kontrolować. Boimy się po prostu pozwolić sprawom po prostu się wydarzyć, nie jesteśmy zbyt ufni. Wielu z nas ma dobre powody, by nie ufać. Bez względu na powody, pokładaliśmy zaufanie w upijaniu się lub ćpaniu. Myśleliśmy, że to jedyna rzecz, którą możemy kontrolować. Co tak naprawdę się stało? Zachorowaliśmy.
    Zdrowienie opiera się na zaufaniu. Musimy nauczyć się ufać, że rezygnacja z kontroli jest dla nas najlepsza. Na początku będzie się to wydawać dziwne. Ale odpuszczenie i zaufanie może stać się sposobem na życie. Kroki, nasze grupy, nasz sponsor i nasza Siła Wyższa – tutaj znajdujemy miłość i troskę. Możemy im zaufać.

    Modlitwa na dziś: Modlę się, abym z dnia na dzień pokładał więcej zaufania w moim programie i w mojej Sile Wyższej.

    Działanie na dziś: Wymienię pięć powodów, dla których mogę ufać mojemu programowi Dwunastu Kroków.


    JĘZYK WYZWOLENIA

    Udowadnianie sobie

    Spędziłam rok na próbach udowodnienia mojemu mężowi, jak bardzo raniło mnie jego picie. Kiedy zaczęłam się leczyć, zrozumiałam, że osobą, która musi uświadomić sobie, jak bardzo jego picie mnie rani, jestem ja sama. – Anonimowa

    Przez miesiące usiłowałam udowodnić pewnemu mężczyźnie, z którym się spotykałam, jaka jestem odpowiedzialna i zrównoważona. Nagle uświadomiłam sobie, co ja właściwie robię. On nie musiał wiedzieć, jak bardzo byłam odpowiedzialna i zrównoważona. To mnie było to potrzebne.
    Anonimowa
    Usiłowanie udowodnienia sobie, że jesteśmy dobrzy, że niczego nam nie brakuje; usiłowanie udowodnienia komuś, że bardzo nas zranił, ale że jesteśmy dla niego pełni zrozumienia, stanowią sygnały ostrzegawcze, że wchodzimy w szkodzące nam zachowania.
    Może jest to wskazówka, że usiłujemy kogoś kontrolować. Może to wskazówka, że nie wierzymy w to, że jesteśmy dobrzy, że niczego nam nie brakuje lub, że ktoś nas rani.
    Może jest to ostrzeżenie, że pozwoliliśmy siebie zaangażować się w dysfunkcyjny układ. Może oznacza to, że błądzimy we mgle zaprzeczeń lub robimy coś, co nie jest dla nas dobre.
    Przesadne usiłowanie przekonania kogoś do czegoś może oznaczać, że sami nie jesteśmy jeszcze do tego przekonani.
    W momencie, kiedy dociera do nas jakaś prawda, wiemy, co mamy robić.
    Nie chodzi o to, czy inni nas rozumieją i traktują poważnie. Nie chodzi też o to, czy są przekonani, że jesteśmy wspaniali i że niczego nam nie brakuje. To my jesteśmy tymi, którzy muszą ujrzeć światło.

    Dzisiaj, Boże, pomóż mi uwolnić się od potrzeby kontrolowania rezultatów poprzez wywieranie wpływu na przekonania innych. Skupię się raczej na akceptacji samego siebie niż na próbach udowodnienia czegoś na swój temat. Jeżeli wpadnę we współuzależnieniową pułapkę udowadniania czegoś na swój temat, zastanowię się, czy nie czuję potrzeby przekonania o tym siebie samego.


    Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio