Dziel na części
„To za dużo” – powiedziałem do instruktora. „Skok z samolotu po prostu przerasta moją głowę”.
„Więc uprość to” – odpowiedział. „Podziel całość na proste odcinki. Najpierw lot w górę, gdzie pilnujesz oddechu i spokoju. Potem podejście do drzwi, wyjście, chwila swobodnego spadania i otwarcie czaszy. Sprawdzasz, czy wszystko gra, a jeśli nie – odpalasz plan B. Na końcu ustawiasz podejście i lądujesz. Tylko tyle”. Cały skok paraliżował, ale każdy pojedynczy ruch z osobna był w pełni do ogarnięcia.
W życiu działa dokładnie ten sam schemat. Większość wyzwań wydaje się nie do udźwignięcia tylko dlatego, że próbujesz połknąć je w całości. Kiedy patrzysz na perspektywę lat w trzeźwości, wizja ta potrafi przygnieść. Ale kiedy z pomocą Boga i programu sprowadzisz to do prostego zadania: „nie piję przez najbliższe dwadzieścia cztery godziny”, ciężar znika. Kolejnego ranka wstajesz i powtarzasz tę samą, prostą procedurę.
Bywały momenty, kiedy odbudowa zrujnowanego życia wydawała się czystą abstrakcją. Zamiast jednak paraliżować się ogromem zniszczeń, wystarczyło rano wstać, ubrać się i zrobić kilka najprostszych, właściwych rzeczy, które leżały w zasięgu ręki. Krok po kroku, bez wybiegania myślami o rok na przód.
Jeśli stoisz dziś przed problemem, który wydaje się murem nie do przebicia, przestań go rozdmuchiwać w głowie. Rozłóż ten temat na czynniki pierwsze, sprowadź go do jednego, konkretnego zadania na tę godzinę i po prostu je wykonaj. Skup się wyłącznie na najbliższym ruchu, a reszta ułoży się sama.
„Zjedzenie słonia jest możliwe tylko pod jednym warunkiem: kęs po kęsie”


