CODZIENNE REFLEKSJE
CZYŻBYŚ NIKOGO NIE SKRZYWDZIŁ
Niektórzy z nas potykali się jeszcze o inną kłodę. Uparcie trzymaliśmy się przekonanie pijąc, że nigdy nie skrzywdziliśmy nikogo oprócz siebie.
12 Kroków i 12 Tradycji, str. 80
Ten Krok wydawał się taki łatwy. Przypomniałem sobie kilkanaście osób, które skrzywdziłem – ale nie mogłem już nawiązać z nimi kontaktu. Mimo to, Krok ten nie dawał mi spokoju i unikałem rozmów, które go dotyczyły. Z czasem nauczyłem się badać te Kroki i te dziedziny mojego życia, które wywoływały we mnie niepokój. Odkryłem, jak chora była relacja z moimi rodzicami, których głęboko zraniło odizolowanie się od nich; relacja z pracodawcą, który martwił się moimi nieobecnościami w pracy, zanikami pamięci i wybuchami złości; chore były też moje relacje z przyjaciółmi, od których stroniłem, nie wyjaśniając im dlaczego. Gdy zmierzyłem się z krzywdami, które wyrządziłem, Krok Ósmy nabrał dla mnie nowego znaczenia. Nie odczuwam już niepokoju i czuję się oczyszczony i lekki.
JAK TO WIDZI BILL – s 226
Pokora cechą całej wspólnoty
My, uczestnicy AA, lubimy czasem chełpić się cnotami naszej wspólnoty. Pamiętamy jednak, że cnoty te nie są wynikiem jakichkolwiek naszych zasług. Zostaliśmy zmuszeni do nich okrutnie chłostani biczem nałogu. W końcu przyswoiliśmy je sobie nie dlatego, że chcieliśmy, lecz dlatego, że musieliśmy.
Dopiero, gdy czas potwierdził słuszność naszych podstawowych zasad zaczęliśmy się do nich stosować, ponieważ były słuszne. Niektórzy z nas, w pierwszym rzędzie ja sam, nawet wówczas mieli opory.
Ale w końcu doszliśmy do punktu, żeby – jak sądzę z gotowością i radością – zobowiązać się do stałego przestrzegania zasad, których – z łaski Bożej – nauczyło nas doświadczenie.
Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość, str. 292
DZIEŃ PO DNIU
Dzielenie się naszymi ciężarami
Byliśmy rozczarowani sobą, gdy nie mogliśmy wznieść się ponad sytuacje, które nas ogarnęły. Byliśmy zniechęceni do przyjaciół, którzy wydawali się obojętni na nasze cierpienie.
Ale przychodząc do programu, odkrywamy, że nie musimy obawiać się ciężarów życia. Nasza Siła Wyższa dała nam przykłady, obietnice i przyjaciół, z którymi możemy dzielić wszystkie nasze ciężary. Na przykład, dzięki wyrozumiałym ludziom odkrywamy, że już nigdy nie musimy być sami.
Czy dzielę się wszystkimi ciężarami z moimi bliźnimi i z moją Siłą Wyższą?
Siło Wyższa, pomóż mi uświadomić sobie, że na mojej drodze są inni i uwierzyć, że mogą mi pomóc.
Brzemię, którym się dzisiaj podzielę, to …
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Czy mamy większy cel?
Program Dwunastu Kroków wywodzi się z ruchu, który próbował ocalić świat poprzez ustanowienie powszechnego pokoju. Nasz cel sprowadza się do pomocy osobie, która wciąż cierpi.
Tak naprawdę nie znamy drogi do pokoju na świecie, ale nauczyliśmy się, że aby żyć szczęśliwie, musimy być w pokoju z samymi sobą i z innymi. Oznacza to uwolnienie starych uraz, nieufności i innych wad, które nękają tak wielu z nas.
Życie według Dwunastu Kroków mogło być naszym pierwszym doświadczeniem w dogadywaniu się z innymi. Odkryliśmy, że jest to coś zupełnie innego niż nienawiść i podejrzliwość, które kiedyś zatruwały nasze życie i trzymały nas w niewoli. W pewnym momencie możemy również odkryć, że odgrywamy rolę w większym celu, jakim jest odnalezienie pokoju. Przynajmniej odsunęliśmy się od szalejących konfliktów, które powodują tak wiele kłopotów na świecie.
Będę w pokoju z każdym, kogo dziś spotkam. Przebaczyłem innym i sobie, i nie zrobię dziś nic, co uwikłałoby mnie w konflikt z innymi.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Wiemy, czym jesteśmy, ale nie wiemy, czym możemy być – Szekspir
Jesteśmy uzależnieni. Cierpimy na chorobę. Chodzimy na spotkania Dwunastu Kroków, ponieważ wiemy, kim jesteśmy. Mamy sponsora, ponieważ wiemy, kim jesteśmy. Prosimy przyjaciół o wsparcie, ponieważ wiemy, kim jesteśmy. Wiemy, dlaczego potrzebujemy naszej Siły Wyższej, by nas prowadziła. Zdrowienie to duchowa podróż. W tej podróży jesteśmy naśladowcami, a nie przewodnikami. To podróż, która nas zmienia. Nie wiemy, jak wyzdrowienie nas zmieni, ale wiemy, że tak się stanie. Czy moja wiara jest wystarczająco silna dla mojej podróży? Częścią tego, jak stajemy się silni w naszej podróży, jest wiedza o tym, kim naprawdę jesteśmy: uzależnionymi.
Modlitwa na dziś: Modlę się, aby pamiętać, kim jestem, więc nauczę się szanować siłę mojej choroby.
Działanie na dziś: Poświęcę czas na przypomnienie sobie mojej przeszłości, zarówno tej dobrej, jak i złej. Poświęcę też czas na zastanowienie się nad tym, kim jestem teraz. Jak daleko zaszedłem?
JĘZYK WYZWOLENIA
Zostawić miejsce na uczucia
Musimy zostawić wystarczająco dużo miejsca dla siebie i innych na odczuwanie i „przepracowanie” uczuć.
Jesteśmy ludźmi, nie robotami. Ważna część naszej persony – to, kim jesteśmy, jak się rozwijamy, jak żyjemy – jest połączona z naszym emocjonalnym rdzeniem. Posiadamy uczucia, czasami trudne, czasami wytrącające nas z równowagi, czasami wybuchowe, które muszą być przepracowane. Stawiając im czoła i pracując nad nimi, dojrzewamy i rozwijamy się. W związkach, czy to w miłości, w przyjaźni, w rodzinie, czy w bliskich relacjach zawodowych, ludziom potrzebna jest możliwość posiadania i pracy nad uczuciami.
Niektórzy nazywają to „przechodzeniem przez proces”.
Założenie, że nie potrzebujemy czasu ani miejsca na pracę nad uczuciami jest nierozsądne. Z góry skazujemy siebie i nasze relacje na przegraną, jeżeli się tego pozbawimy.
Potrzeba nam czasu. Potrzeba nam psychicznej przestrzeni i zgody, aby te uczucia „przepracować”, nawet, jeżeli robimy to w sposób niezdarny, nieprzyjemny i chaotyczny czyli typowy dla większości ludzi.
Takie jest życie. Na tym polega rozwój. Tak ma być.
Możemy wydzielić sobie miejsce na uczucia. Możemy dać innym ludziom czas i przestrzeń, aby zajęli się swoimi uczuciami. Nie musimy tak mocno ściągać cugli. Podczas gdy „przepracowujemy” uczucia, nie musimy niepotrzebnie zużywać tyle energii, reagując na każde własne czy cudze emocje. Nie musimy z namaszczoną powagą brać na warsztat wszystkich własnych ani cudzych uczuć.
Pozwólmy uczuciom płynąć, z ufnością poddając się ich nurtowi.
Mogę wyznaczyć rozsądne granice dla zachowań, pozostawiając jednocześnie miejsce na całą gamę emocji.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
