CODZIENNE REFLEKSJE
PODPORZĄDKOWANIE SIĘ I SAMOPOZNANIE
Moja równowaga wypływała z tego, że zamiast żądać starałem się dawać. Myślę, że prawidłowość ta jest przydatna w osiąganiu trzeźwości emocjonalnej. Jeśli przyjrzymy się każdemu swojemu zaburzeniu, poważnemu czy błahemu, odkryjemy, że u podłoża każdego z nich leży jakieś niezdrowe uzależnienie, którego konsekwencją jest jakieś niezdrowe żądanie. Z pomocą Boga nieustannie podporządkowujemy Mu te powodujące naszą ułomność żądania. Uwolni nas to do życia i do miłości; staniemy się wówczas zdolni do pomagania sobie i innym, co pozwoli nam osiągnąć trzeźwość emocjonalną.
Język Serca, str. 238
Lata uzależnienia od alkoholu jako substancji chemicznej zmieniającej nastrój uczyniły mnie niezdolnym do nawiązywania kontaktu emocjonalnego z innymi ludźmi. Uważałem, że muszę być samowystarczalny i polegać tylko na sobie, i – w świecie ludzi nieodpowiedzialnych – kierować się swoim interesem. W końcu straciłem szacunek do siebie samego i pozostało mi tylko moje uzależnienie; nie umiałem zaufać sobie ani w ogóle w nic wierzyć. Podporządkowanie się i samopoznanie – dzielone z nowicjuszami – pomogły mi zwrócić się w pokorze o pomoc.
JAK TO WIDZI BILL – s. 197
Do czego prowadzi racjonalizowanie
Sam wiesz, że jeśli chodzi o talent do racjonalizowania, to jesteśmy wprost genialni. Jeżeli sami przed sobą uzasadnimy jedno zapicie, to nasza skłonność do racjonalizacji z pewnością pomoże nam uzasadnić też kolejne – choć być może za pomocą innych pretekstów i usprawiedliwień. Każdy przypadek racjonalizowania zaprowadzi nas do następnego – i nim się obejrzymy, znów na stale wrócimy do picia.
Nazbyt często doświadczenie wykazuje, że nawet ci, którzy przyjmują leki w sposób „kontrolowany”, mogą utracić kontrolę. Ich życie poczynają niszczyć te same obłąkane racjonalizacje, które stosowali oni niegdyś wobec picia. Uważają, że skoro pigułki pomagają im na bezsenność, to pomogą im także na zmartwienia i kłopoty.
Nasi przyjaciele lekarze rzadko ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za opłakane skutki, jakie to często wywołuje. Po prostu dostęp do tych niebezpiecznych substancji jest zbyt łatwy, zwłaszcza dla alkoholików; a gdy wejdą już oni w ich posiadanie, to zażywają je bez ładu i składu, i bez opamiętania.
1.List, 1959
2.Grapevine, listopad 1945
DZIEŃ PO DNIU
Stawanie się gotowym do działania
Cuda w naszym programie nie pojawiają się na spotkaniach tak po prostu. Kluczem do osiągnięcia czystości i trzeźwości – oraz pozostania czystym i trzeźwym – jest chęć działania.
Gdy poczujemy się wystarczająco przestraszeni lub wystarczająco silni, by coś zrobić – gdy pojawi się chęć – mogą zdarzyć się cuda. Działanie to magiczne słowo. Nie możemy czekać, aż coś się ” zadzieje”. Musimy raczej działać tak szybko, jak to tylko możliwe. Ważna fraza w programie opisuje to: „działać tak, jakby”.
Czy uczę się „działać tak, jakby”?
Siło Wyższa, pomóż mi stać się gotowym do działania, abym nie zapadł w duchowy sen.
Dzisiaj podejmę działanie w sprawie …
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Nigdy do niego nie docieramy. Odnalezienie szczęścia.
Oszukujemy samych siebie, jeśli wierzymy, że nasze szczęście i dobrobyt nadejdą, gdy osiągniemy określony cel. Jakiekolwiek szczęście i dobrobyt osiągniemy, muszą one przyjść poprzez proces życia w zwykłych, codziennych sytuacjach.
Jeśli będziemy uważnie obserwować, znajdziemy wielu szczęśliwych ludzi, którzy znajdują się w sytuacjach lub wykonują pracę, którą moglibyśmy uznać za nieprzyjemną. To nie praca lub sytuacja tworzy szczęście i spełnienie. Liczy się nastawienie do niej.
Ci z nas, którzy uczestniczą w programie 12 Kroków, powinni mieć szczególny wgląd w kwestię szczęścia. Próbowaliśmy je znaleźć, tu i teraz, na różne fałszywe sposoby. Ale jest ono dostępne również dla nas, tu i teraz, w zwykłym życiu.
Będę dziś szczęśliwy wiedząc, że jestem błogosławiony zwykłymi zadaniami życia.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba je tylko zrozumieć. Marie Curie
Mamy wiele stron, niektóre dobre, a niektóre złe. Może boimy się dostrzec nasze wady. Ale nie musimy się bać. W końcu powinniśmy poznać naszą ciemną stronę, zanim będziemy mogli ją zmienić. Kiedy widzimy siebie wyraźnie, możemy powstrzymać naszą ciemną stronę przed sprawianiem nam kłopotów.
Kiedy rzucimy światło na nasze lęki i sekrety, zaczniemy czuć się lepiej sami ze sobą. Poczujemy się bezpieczniej dzieląc się naszymi zmartwieniami. Im bardziej jesteśmy szczerzy wobec siebie i innych, tym lepsi i silniejsi się stajemy. Dobroć i miłość w nas rozkwitną. Mamy Siłę Wyższą i program, który nam pomoże.
Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi być na tyle odważnym, by widzieć siebie wyraźnie. Delikatnie naucz mnie widzieć, kim naprawdę jestem. Pomóż mi wiedzieć wystarczająco dużo, by pozostać dziś trzeźwym.
Działanie na dziś: Dzisiaj spojrzę sobie w oczy. Spędzę dwie minuty patrząc sobie w oczy w lustrze. Porozmawiam z moim sponsorem o tym, co widzę.
JĘZYK WYZWOLENIA
Miłość w słowach i czynach
Wielu z nas ma niejasne pojęcie na temat tego, co znaczy być kochanym i otoczonym troskliwą opieką. Ci, którzy nas kochali i zajmowali się nami, byli pełni sprzeczności w tym, co mówili i robili.
Być może mieliśmy matkę lub ojca, którzy mówili „kocham cię”, a później zostawiali nas i zaniedbywali, przekazując nam ambiwalentne pojęcie na temat tego, czym jest miłość. Nic dziwnego, że takie zachowania utożsamiamy z miłością, ponieważ jest to wszystko, co znamy.
Niektórymi z nas zajmowali się ludzie, którzy twierdzili, że nas kochają, jednocześnie wykorzystując nas lub krzywdząc. To również mogło złożyć się na nasze wyobrażenie miłości.
Być może niektórzy z nas żyli w emocjonalnie sterylnym otoczeniu, gdzie inni deklarowali, że nas kochają, lecz nie udostępniali nam swoich uczuć i opieki. To kolejna wypaczona definicja miłości.
Jest możliwe, że nauczyliśmy się kochać innych i siebie w ten sam sposób, w jaki sami byliśmy kochani. Być może pozwalamy innym kochać siebie w taki sam sposób, bez względu na to, czy nam to odpowiada czy nie. Nadszedł czas, by zacząć skutecznie zaspokajać własne potrzeby. Niezdrowa miłość może zaspokoić jakieś powierzchowne potrzeby, ale nie głęboką potrzebę bycia kochanym.
Możemy zacząć oczekiwać spójności w zachowaniu innych. Możemy pomniejszyć znaczenie samych słów i wymagać, by pokrywały się one z czynami.
Jeśli to konieczne, możemy znaleźć odwagę, aby przeciwstawić się rozdźwiękowi między słowami i czynami – nie po to, aby wpędzać kogoś w poczucie wstydu, oskarżać i doszukiwać się w nim winy, lecz po to, aby być w kontakcie z rzeczywistością i własnymi potrzebami.
Możemy dawać i otrzymywać miłość tam, gdzie zachowanie pokrywa się z deklaracjami. Zasługujemy na to, aby otrzymywać i dawać wszystko to, co jest w miłości najlepsze.
Dzisiaj otworzę się na dawanie i branie najzdrowszej z miłości, jaka jest możliwa. Będę uważał na rozdźwięk między słowami i czynami, który miesza mi w głowie i odwodzi od zdrowych zmysłów. Jeżeli będzie to miało miejsce, uświadomię sobie, że nie jestem szalony; jestem tylko uwikłany w rozbieżności.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
