Z cyklu Drogowskazy
Iluzja wiecznej pogoni
Lista naszych zachcianek nie ma końca. Ledwie skreślisz jeden punkt, a system natychmiast dopisuje trzy kolejne. Marzenia są świetne, bo motywują nas, by rano wstać z łóżka, ale bywa i tak, że zamieniają się w czyste udręczenie. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy kurczowo fixujesz się na czymś, czego akurat nie możesz zdobyć. A co, jeśli to nieosiągalne marzenie to tylko genialna zasłona dymna? Może podświadomie używasz go, by odwrócić uwagę od skarbów, które już masz, i uciec przed pełnym zaangażowaniem się w swoje obecne życie?
U innych widzisz to jak na dłoni. Słuchasz przyjaciół, którzy marzą o cechach, które przecież już posiadają. Patrzysz na ludzi, którzy mają u boku świetnych partnerów, a wciąż z zazdrością zerkają na boki. Masz wtedy ochotę pożyczyć im na chwilę swoje oczy, żeby wreszcie ogarnęli, że ich szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Dokładnie tak samo oszukujesz samego siebie. Posiadanie tego, o czym marzysz, bywa przerażające, bo wymaga pełnej obecności i wzięcia odpowiedzialności za swoje szczęście. Dużo łatwiej jest gonić króliczka, niż faktycznie się nim cieszyć.
Zachowujemy się jak dzieci, które rzucają w kąt zabawkę trzymaną w ręku, bo ich wzrok już ucieka ku tej na najwyższej półce w sklepie. Zatrzymaj się dzisiaj. Rozejrzyj się po swoim pokoju, swoim życiu i swoich relacjach. Spójrz na to, co już realnie trzymasz w dłoniach, zamiast bez końca przeglądać katalogi z rzeczami, których rzekomo Ci brakuje. Docenienie tego, co jest teraz, to nie jest rezygnacja z ambicji – to po prostu jedyny sposób, żeby nie przegapić własnego życia.
Ciągłe bieganie za tym, czego nie masz, przypomina kupowanie kolejnych butów, podczas gdy wciąż chodzisz boso, bo szkoda Ci rozpakować pudełka.
Cytat dnia:
„Jeśli nie jesteś zadowolony z tego, co masz, nie będziesz zadowolony nawet wtedy, gdy będziesz miał to, co chcesz”.
— Erich Fromm
