CODZIENNE REFLEKSJE
WYZBYCIE SIĘ STAREGO JA
Czytamy z uwagą pierwsze Pięć Kroków – zaleceń i pytamy samych siebie, czy czegoś nie opuściliśmy. Budujemy przecież łuk triumfalny, pod którym przejdziemy jako wolni ludzie… Czy jesteśmy teraz gotowi, aby Bóg usunął z nas te cechy, które uznaliśmy za budzące zastrzeżenia?
Anonimowi Alkoholicy, str. 65
Krok Szósty jest ostatnim Krokiem “przygotowawczym”. Choć intensywnie i obficie korzystałem już z modlitwy, w pierwszych Sześciu Krokach nigdy formalnie nie prosiłem o nic mojej Siły Wyższej. Rozpoznawałem problem, wierzyłem, że istnieje jakieś rozwiązanie, postanowiłem je znaleźć i w końcu – “oczyszczałem swoje podwórko” . Teraz jednak stawiam sobie pytanie: Czy naprawdę gotów jestem żyć w trzeźwości, pozwolić na przemianę, uwolnić się od dawnego siebie? Muszę zdecydować, czy rzeczywiście gotów jestem się zmienić. Robię przegląd tego, nad czym już pracowałem i staję się gotowy, aby Bóg uwolnił mnie od wszystkich wad charakteru; albowiem w następnym Kroku oznajmię swojemu Stwórcy, że jestem gotowy, i poproszę Go o pomoc. Jeśli uprzednio przygotowałem sobie solidną podstawę i jeśli czuję w sobie gotowość do zmiany, to mogę przystąpić do następnego Kroku. (“Jeśli dalej hołubimy którąś z naszych słabości, błagajmy Boga, aby pomógł ją nam usunąć”).
JAK TO WIDZI BILL– s 155
Wzniesiona przez Jedynego i przez wielu
Dziękujemy Bogu, który przez tylu przyjaciół, tyloma środkami i sposobami pozwolił nam zbudować ten cudowny gmach Ducha, w którym teraz mieszkamy – katedrę, której fundamenty sięgają już krańców świata.
W nawie głównej zapisaliśmy nasze Dwanaście Kroków Zdrowienia. Mury tej katedry rosły i kolejno wstawiono filary Tradycji AA, by utrzymywały naszą jedność tak długo, jak Bóg zechce. Chętne serca i ręce umieściły iglicę naszej katedry na należnym miejscu. Ta iglica ma na imię Służba. Niech zawsze pozostanie skierowana wprost do Boga.
Istotnego rozwoju naszej jedności i zdolności do niesienia wszędzie posłania AA nie zawdzięczamy jedynie paru wybranym osobom. Jest on dziełem wielu ludzi; prawdę mówiąc, te najwyższe dobrodziejstwa to owoc pracy nas wszystkich.
1.Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość, str. 304
2.Prelekcja, 1959
DZIEŃ PO DNIU
Opowiadanie bajek
Mamy wielkie ego. Nawet gdy mówimy o naszej trudnej przeszłości, często brzmi to tak, jakbyśmy się przechwalali. Wydaje się, że jesteśmy dumni z tego, jak używaliśmy narkotyków, jak dużo i jak często ich używaliśmy. Rozbudowujemy nasze historie i często staramy się przebić narkotykowe historie innych. Wydaje się, że mówimy: „Zobacz, jaki jestem dobry! Nie robię już takich rzeczy”.
Ale teraz, gdy jesteśmy w trakcie zdrowienia, teraz, gdy mamy wybór w naszym zachowaniu, próba zaimponowania innym naszą przeszłością nie pokazuje pogodnych, uduchowionych ludzi – pokazuje niepewnych siebie, egocentrycznych przechwalaczy.
Czy jestem gawędziarzem?
Siło Wyższa, pomóż mi uniknąć gloryfikowania mojej historii, by zaimponować sobie i innym.
Aby moja historia była prostą, dzisiaj będę ….
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Potrzeba otrzymania uznania – Pokora
„Czy to źle, że chcę uznania za dobre rzeczy, które robię?” – zapytała pewna osoba na spotkaniu 12 Kroków.
„Dlaczego ludzie mówią, że moje ego pokazuje się tylko dlatego, że czuję, że powinienem otrzymać odpowiednie uznanie?”.
Rzeczywiście, powinniśmy otrzymywać odpowiednią ilość pochwał i uznania za dobre rzeczy, które robimy. Musimy jednak pamiętać, że staramy się to uzyskać od ludzi… z których wielu jest słabo poinformowanych lub obojętnych. Na to, jakie uznanie otrzymamy, będzie miało wpływ postrzeganie nas przez innych. Czasami będziemy chwaleni zbyt hojnie, innym razem niewystarczająco.
Ale prawdziwym pytaniem nie jest to, czy inni dają nam odpowiednią ilość pochwał lub uznania. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, to dlaczego potrzebujemy takiego uznania. Jeśli robimy coś dobrego lub robimy postępy, to czy nie jest to wystarczająca nagroda? Co może dać nam uznanie, którego jeszcze nie mamy?
Przyjmę dziś za przewodnika przekonanie, że właściwe działanie jest samo w sobie nagrodą. Nie potrzebuję uznania od innych, choć docenię je, jeśli się pojawi.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Nie możemy rozwiązać życiowych problemów inaczej, niż rozwiązując je. – Scott Peck
Przed przystąpieniem do programu uciekaliśmy od problemów za wszelką cenę. Z czasem mieliśmy coraz więcej problemów. W miarę jak nasze problemy narastały, zaczęliśmy bać się życia.
Program Dwunastu Kroków uczy nas, jak stawiać czoła problemom i je rozwiązywać. Przestajemy uciekać i stawiamy czoła problemom. W ten sposób problemy życiowe z czasem coraz mniej nas przerażają.
W rzeczywistości problemy życiowe pomagają nam lepiej poznać naszą Siłę Wyższą i nas samych. Teraz wiemy, że nasza Siła Wyższa jest z nami na każdym kroku.
Modlitwa na dziś: Modlę się o odwagę, by stawić czoła życiowym problemom. Modlę się o mądrość, by prosić moją Siłę Wyższą o pomoc.
Działanie na dziś: Dzisiaj wymienię wszystkie problemy, które mam. Porozmawiam o nich z przyjaciółmi i moją Siłą Wyższą. Opracuję plany ich rozwiązania (czasami rozwiązanie problemów oznacza ich zaakceptowanie).
JĘZYK WYZWOLENIA
Pokładanie ufności w Bogu
Małżeństwo moich przyjaciół zdecydowało się na wprowadzenie pewnych zmian w swoim życiu. Zawsze mieszkali w mieście i nagle zdecydowali się zamieszkać na wsi.
Znaleźli mały domek nad jeziorem. Nie był to dom ich marzeń, lecz gdyby sprzedali dom w mieście, mieliby pieniądze na remont domku nad jeziorem. Mieli trochę oszczędności, więc wprowadzili się tam przed sprzedażą miejskiej rezydencji.
Minął rok, a na dom w mieście nie było kupca. Moim przyjaciołom różnie się w tym czasie układało. Czasami stać ich było na cierpliwość; czasami ją tracili. Jednego dnia pokładali ufność w Bogu, drugiego nie mogli zrozumieć, dlaczego Bóg każe im tak długo czekać; dlaczego nie pozwala na realizację planów. Tak jak gdyby drzwi dzielące ich od spełnienia marzeń nie chciały otworzyć się do końca. Pewnego dnia do moich przyjaciół przyszedł w odwiedziny sąsiad znad jeziora. Jego dom był dokładnie taki, jakiego zawsze pragnęli, a nawet jeszcze lepszy. Kiedy moi przyjaciele zobaczyli ten dom po raz pierwszy – oniemieli. Był to dom ich marzeń. Potem zapomnieli o nim, ponieważ nie wierzyli, aby to marzenie mogłoby się kiedykolwiek ziścić.
Okazało się, że sąsiad złożył im wizytę, ponieważ wraz z żoną zdecydował się na sprzedaż domu. Zaproponował moim przyjaciołom prawo pierwokupu.
Przyjęli ofertę i podpisali umowę sprzedaży. W ciągu dwóch miesięcy sprzedali dom w mieście i drugi mały, ale całkiem niezły domek nad jeziorem. W niedługim czasie wprowadzili się do domu swoich marzeń.
Czasami przechodzimy okresy frustracji w życiu. Wydaje się nam, że jesteśmy na właściwej ścieżce, staramy się ufać Bogu i sobie, a tymczasem nic nie wychodzi. Zdarzają się nam falstarty i przerwy. Drzwi nie chcą się otworzyć na całą szerokość.
Może nam się zdawać, że Bóg nas opuścił albo że wszystko mu jedno. Być może nie mamy pojęcia, w jakim kierunku zmierzamy.
Aż nagle któregoś dnia przeglądamy na oczy: nie dostali- śmy tego, czego chcieliśmy, ponieważ Bóg miał dla nas w zanadrzu coś znacznie lepszego.
Dzisiaj będę ćwiczył cierpliwość. Poproszę i zaufam swojej Sile Wyższej, aby przysłała mi to, co najlepsze.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
