Codzienne Refleksje
..PRAWDZIWA TOLERANCJA
Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia.
DWANAŚCIE KROKÓW I DWANAŚCIE TRADYCJI
Krótka wersja Tradycji Trzeciej dotarła do mnie za sprawą preambuły AA. Gdy trafiłem do Wspólnoty, nie potrafiłem zaakceptować siebie, swojego alkoholizmu ani Siły Wyższej. Gdyby moje członkostwo obwarowane było jakimiś wymogami natury fizycznej, psychicznej, etycznej czy religijnej – to dziś bym już nie żył. Na taśmie z nagraniami Billa W. na temat Tradycji usłyszeć można, że Trzecia Tradycja stanowi gwarancję osobistej wolności i stoi na jej straży. Największe wrażenia wywarła na mnie akceptacja, jakiej zaznałem ze strony uczestników AA, którzy przyjęli mnie do Wspólnoty i tolerowali mnie w niej. W moim odczuciu, akceptacja jest wyrazem miłości – a miłość jest tym, czego chce dla nas Bóg.
JAK TO WIDZI BILL– s 149
Przewodnik do lepszego życia
Prawie nikt z nas nie lubi analizowania samego siebie, obniżania we własnych oczach poziomu swej dumy, przyznawania się do własnych niedoskonałości a wszystkie te czynniki są niezbędne, by powrócić do zdrowia. Niektórym się to udało. My, patrząc na nich, zaczęliśmy wierzyć w to, że nasze dotychczasowe życie było beznadziejne i pozbawione sensu.
Kiedy więc ci, u których problem został rozwiązany zaoferowali nam duchową pomoc nie pozostało nam nic innego jak ją przyjąć.
W Tradycjach AA zawarte, choć niejawnie, jest wyznanie, że nasza wspólnota nie je&t bez skazy. Przyznajemy się do wad charakteru jako towarzystwo a również do tego, że owe wady wciąż stwarzają niebezpieczeństwo. Nasze Tradycje są przewodnikiem do lepszego planowania naszej pracy i życia. Dwanaście Tradycji ma tę samą wagę i znaczenie dla grupowego przetrwania i harmonii, co Dwanaście Kroków AA dla trzeźwości i spokoju ducha każdego indywidualnego uczestnika.
1.Anonimowi Alkoholicy, str. 21
2.Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość, str. 124
DZIEŃ PO DNIU
Dzielenie się we wspólnocie
Mówi się, że zawsze można rozpoznać pokój pełen zdrowiejących uzależnionych, ponieważ wszyscy palą, piją kawę i rozmawiają – wszystko w tym samym czasie. Jest w tym wiele prawdy.
Kiedy rozmawiamy o naszych codziennych problemach i stosujemy slogany programu, czasami śmiejemy się z samych siebie. Dowiadujemy się wiele o zdrowieniu i życiu w ogóle. To wszystko działa! Nasze niewyparzone gęby – gęby, które tak długo trzymały nas w chorobie – teraz trzepoczą, by utrzymać nas w dobrym zdrowiu.
Tak więc nasze czasami wypełnione dymem, wypełnione kawą, wypełnione rozmowami grupy, mitingi i spotkania towarzyskie są podstawą czegoś więcej niż tylko śmiechu – stanowią one istotną część naszego powrotu do zdrowia.
Czy przyczyniam się do rozwoju wspólnoty?
Siło Wyższa, pomóż mi zobaczyć, co mogę wnieść do życia mojej wspólnoty zdrowienia.
Dzisiaj wezmę udział w życiu wspólnoty poprzez …
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Ochrona przed ukrytą wrogością – Sprawiedliwość.
Jedną z pułapek w ciągłym zdrowieniu jest tendencja do stawania się zadufanym w sobie i osądzającym. Czasami przeradza się to we wrogość wobec nowicjuszy lub chronicznych „wpadkowiczów”. Od czasu do czasu widzimy zrzędliwych starszych członków wspólnoty domagających się, by ci, którzy się poślizgnęli, stali się uczciwi.
Chociaż możemy mieć rację, dochodząc do wniosku, że dana osoba nie wykazuje się uczciwością, NIE MAMY PRAWA potępiać ani piętnować nikogo w grupie. Nie pomagając danej osobie, możemy się popisywać. Jeśli w naszych słowach lub zachowaniu jest wrogość, druga osoba z pewnością to wyczuje.
Najlepszym środowiskiem grupowym dla dobrego powrotu do zdrowia jest zawsze takie, które wyraża ciepło, akceptację i zrozumienie. Niewiele jest sytuacji, w których atak słowny może być uzasadniony. Zanim rzucimy się na brak szczerości innej osoby, musimy uczciwie spojrzeć na własne motywy i uczucia.
Będę stawiał czoła dzisiejszemu dniu z poczuciem dobrej woli i akceptacji w kontaktach z każdą napotkaną osobą. Jeśli wezmę udział w mitingu, wykażę się takim samym ciepłem i akceptacją w stosunku do każdej obecnej tam osoby.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Im więcej się ocenia, tym mniej się kocha – Balzac
Czasami musimy oceniać zachowanie innych ludzi. Stajemy z boku i patrzymy, jak ich życie wpływa na naszą trzeźwość. Musimy to zrobić, aby wybrać ludzi, z którymi relacje będą dla nas dobre. Musimy to zrobić, zanim zaufamy komuś w biznesie. Powinniśmy dobrze przyjrzeć się drugiej osobie, zanim się zakochamy. Gdy zdecydujemy się komuś zaufać lub kogoś pokochać, musimy przestać go oceniać.
Kiedy kogoś kochamy, nie stajemy z boku. Podchodzimy bliżej. Dajemy mu wszystko, co nasza miłość może zaoferować. Nie tylko myślimy i oceniamy. Czujemy. Jesteśmy po ich stronie. Szukamy w nich dobra. Nie rozbieramy ich na kawałki. Kochamy całą osobę.
Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi mało osądzać, a dużo kochać. Pomóż mi zaakceptować ludzi, których kocham, ich wady i wszystko inne. Pomóż mi kochać ich lepiej.
Działanie na dziś: Dzisiaj przyłapię się na tym, że zaczynam oceniać innych. Zaakceptuję ich takimi, jakimi są.
JĘZYK WYZWOLENIA
Bezsilność i chaos
Siła woli nie jest kluczem do życia, jakiego pragniemy. Jest nim pogodzenie się z rzeczywistością.
– Spędziłam większość życia, próbując nakłonić ludzi do bycia tymi, kim nie byli, robienia tego, na co nie mieli ochoty i odczuwania tego, czego nie chcieli czuć. Sprawiłam, że i oni, i ja wpadliśmy w obłęd. – Powiedziała jedna ze zdrowiejących kobiet.
– Dzieciństwo upłynęło mi na próbach nakłonienia ojca alkoholika, który nie kochał siebie samego, żeby był normalny i kochający. Potem wyszłam za alkoholika i spędziłam dziesięć lat, próbując nakłonić go, żeby przestał pić.
– Przez lata usiłowałam zmusić ludzi, którzy byli emocjonalnie niedostępni, żeby wspierali mnie emocjonalnie.
– Spędziłam jeszcze więcej czasu usiłując sprawić, aby członkowie mojej rodziny, którym było dobrze ze swoim nieszczęściem, poczuli się szczęśliwi. Przez większość życia rozpaczliwie i nadaremnie próbowałam dokonać niemożliwego i czułam się jak nieudacznik, bo nie byłam w stanie temu sprostać. Było to jak sadzenie ziaren kukurydzy i czekanie, żeby wyrosła fasola. Tak się po prostu nie da!
– Godząc się z własną bezsilnością uświadamiam sobie, że muszę przestać marnować czas i energię, próbując zmieniać i kontrolować to, na co nie mam wpływu. Teraz nie muszę porywać się na niemożliwe i mogę skupić się na tym, na co mam wpływ: na byciu sobą, na darzeniu siebie miłością, odczuwaniu swoich uczuć i robieniu tego, co chcę robić w życiu.
W zdrowieniu uczymy się nie walczyć ze smokami, z tego prostego powodu, że nie możemy z nimi wygrać. Uświadamiamy sobie również, że im bardziej koncentrujemy się na próbach kontroli i zmiany innych, tym bardziej nie do ogarnięcia staje się nasze życie. Im bardziej skupiamy się na przeżywaniu naszego własnego życia, tym więcej własnego życia mamy do przeżycia i tym bardziej możemy nad nim zapanować.
Dzisiaj zaakceptuję bezsilność tam, gdzie brak mi siły, aby cokolwiek zmienić i pozwolę, aby moje życie stało się możliwe do ogarnięcia.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
