Z cyklu – Drogowskazy
Szczerość, która buduje, a nie rani.
„Szczerość” pozbawiona współczucia i zrozumienia wcale nie jest szczerością – to tylko subtelna forma wrogości. Nawet najszlachetniejsza wartość może stać się destrukcyjna, jeśli użyjemy jej w niewłaściwy sposób. Cały proces powrotu do zdrowia opiera się na uczciwości, ale bywa ona zniekształcona, gdy zapominamy o naszych prawdziwych motywacjach.
Jeśli ktoś punktuje błędy innych tylko po to, by poczuć się lepszym, a nie by pomóc – to nie jest szczery, lecz agresywny. Krytykowanie ludzi za rzeczy, których i tak nie mogą zmienić, jest po prostu raniące. Podobnie jest z zadośćuczynieniem: nie powinniśmy narzucać się z naszymi „wyznaniami” osobom, które czują się lepiej bez kontaktu z nami. Wtedy nasza potrzeba „oczyszczenia sumienia” jest ważniejsza niż spokój drugiego człowieka.
W miarę jak wzrastamy, odkrywamy w sobie te części, które potrafią ranić. Sztuką jest je zaakceptować, zamiast się za nie potępiać. Nie musimy ukrywać przed sobą trudnych impulsów – wystarczy, że będziemy ich świadomi. Dzięki temu nasza uczciwość wobec świata stanie się czysta, bo będzie wypływać z serca, a nie z ukrytych, nieuczciwych pobudek.
Zacznę od szczerości wobec samego siebie. Tylko wtedy moja prawda wobec innych będzie niosła spokój, a nie zniszczenie.
CYTAT DNIA
„Miej serce pełne miłości, a potem rób, co chcesz. Jeśli milczysz – milcz z miłości. Jeśli mówisz – mów z miłości. Jeśli poprawiasz – poprawiaj z miłości”. – Święty Augustyn
