CODZIENNE REFLEKSJE
POTRZEBUJEMY SIEBIE NAWZAJEM”
…..w istocie AA oferuje akceptację każdemu alkoholikowi mówiąc, „TO TY SAM DECYDUJESZ, CZY NALEŻYSZ DO AA. Ty sam możesz zgłosić się do nas i nikt nie ma prawa Cię odrzucić”.
12 kroków i 12 tradycji, str. 139
Gdy na przestrzeni lat zastanawiam się nad Tradycją Trzecią („Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia”), uważałem ją za cenną tylko dla nowicjuszy. Stanowi ona gwarancję, że nikt nie zabroni im wstępu do Wspólnoty. Dziś odczuwam trwałą wdzięczność za rozwój duchowy, jaki umożliwia mi ta Tradycja. Nie wyszukuję już ludzi, którzy w oczywisty sposób różnią się ode mnie. Tradycja Trzecia, podkreślająca moje podobieństwo do innych ludzi, pozwoliła mi poznać innych alkoholików i pomóc im – tak jak oni pomogli kiedyś mnie. Charlotte, ateistka, zapoznała mnie z wyższymi normami etycznymi i zasadami honoru: Clay, przedstawiciel innej rasy, nauczył mnie cierpliwości: Winslow, homoseksualista, pokazał mi, co znaczy odczuwać prawdziwe współczucie: a młodziutka Megan twierdzi, że to, iż widuje mnie na mitingach, trzeźwego od trzydziestu lat, pomaga jej wciąż wracać do Wspólnoty. Tradycja Trzecia stoi na straży tego, byśmy dostali to, czego potrzebujemy – czyli siebie nawzajem.
JAK TO WIDZI BILL – str. 25
Nie możemy stać w miejscu
W początkach AA niezbyt przejmowałem się tymi dziedzinami życia, w których nie czyniłem żadnych postępów. Zawsze przecież miałem alibi. „W końcu – mówiłem sobie – jestem zbyt zajęty ważniejszymi sprawami”. Taka była moja niemal doskonała recepta na poczucie komfortu psychicznego i zadowolenie z siebie.
Ilu z nas ośmieliłoby się złożyć następujące oświadczenie: „Nie piję i jestem szczęśliwy. Czegóż więcej miałbym chcieć? Cóż więcej miałbym robić? Dobrze mi tak, jak jest”. Wiemy, że za takie samozadowolenie płaci się nieuchronnym regresem, naznaczonym w którymś momencie nader brutalnym ocknięciem się. Musimy wzrastać i rozwijać się – inaczej zginiemy. Dla nas utrzymanie obecnego stanu możliwe jest tylko na dzisiaj, nigdy na jutro. Nie możemy stać w miejscu – musimy się zmieniać.
1 Grapevine, czerwiec 1961
2 Grapevine, luty 1961
DZIEŃ PO DNIU
Bycie otwartym
Czasami wydaje nam się, że powinniśmy być bardziej zdrowi (od uzależnienia). Być może czujemy potrzebę zaimponowania naszemu otoczeniu naszym sukcesem w trzymaniu się z dala od substancji zmieniających świadomość. Ale być może tak naprawdę próbujemy tylko przekonać samych siebie. Wiemy, jak trudne jest wychodzenie z nałogu i z pewnością nasza Siła Wyższa nie da się zwieść udawanemu dobremu samopoczuciu.
Jeśli staramy się ukryć nasze problemy, nie możemy uzyskać pomocy. Aby uzyskać pomoc, musimy powiedzieć ludziom, w jakim naprawdę jesteśmy stanie. Nikt nie przeczyta zamkniętej książki.
Czy jestem otwarty wobec innych?
Siło Wyższa, pomóż mi uwierzyć w powiedzenie „Proście, a otrzymacie”.
Dzisiaj będę bardziej otwarty i szczery w kwestii…
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Znalezienie Wyższego Dobra – Radzenie sobie z kłopotami.
Zdarzają się sytuacje, w których coś się nie udaje, pomimo naszych najlepszych starań. Nawet w trzeźwości możemy mieć niepowodzenia w biznesie lub małżeństwie, wypadki, choroby lub problemy z utrzymaniem pracy. Trzeźwość nie gwarantuje, że wszystko zawsze będzie układać się zgodnie z naszymi oczekiwaniami.
Ale żadne rozczarowanie czy niepowodzenie nie musi nas odrzucać ani powodować trwałego niepokoju. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że spotkanie dwóch pierwszych członków AA było wynikiem niepowodzenia w biznesie, a nie sukcesu. W wielu przypadkach rozczarowanie lub niepowodzenie może w rzeczywistości dać nam wgląd i zrozumienie potrzebne do podjęcia nowych, bardziej udanych wysiłków.
Oczywiście nie chcemy racjonalizować niepowodzeń. Powinniśmy również przyjąć odpowiedzialność, gdy niepowodzenie było wynikiem zaniedbania lub niewłaściwego działania z naszej strony. Niemniej jednak, gdy nadal szukamy i podążamy za Bożym przewodnictwem, znajdziemy kierunek naszego życia, który odpowiada naszym potrzebom i możliwościom. We wszystkim jest wyższe dobro. Nawet nasze picie było pośrednio korzystne w popychaniu nas w kierunku AA i zasad zdrowienia w tym programie.
Nie będę dziś tracił czasu na rozpamiętywanie błędów czy strat. Będę wiedział, że Bóg kieruje moim życiem i może przekształcić zobowiązania w aktywa, a porażki w zwycięstwa.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Najlepiej znaleźć pomocną dłoń na końcu ramienia. – przysłowie szwedzkie
Podczas choroby ranimy innych. Zraniliśmy samych siebie. Wiele zepsuliśmy.
Dlatego wielu z nas przychodzi do wspólnoty, nie ufając zbytnio samym sobie. Prawda jest taka, że jako uzależnieni nie mogliśmy być godni zaufania.
Ale w procesie zdrowienia możemy znów zacząć sobie ufać. Możemy znów żyć i kochać samych siebie. Robimy to poprzez odnalezienie naszego duchowego centrum. Jest to miejsce wewnątrz nas, gdzie mieszka nasza Siła Wyższa. Oddajemy naszą wolę i nasze życie temu duchowemu centrum. Robimy to, co mówi nam nasze duchowe centrum. Z naszego duchowego centrum odnajdziemy nasze wartości. Będziemy wieść lepsze życie. Ponownie zaczniemy sobie ufać.
Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, dziękuję Ci za to, że pomogłaś mi ponownie uwierzyć w siebie. Będę traktować siebie z miłością i życzliwością. Wiem, że tego chcesz.
Działanie na dziś: Dzisiaj wymienię cztery sposoby, w jakie nie można było mi ufać podczas mojego uzależnienia. Wymienię też cztery sposoby, dzięki którym teraz mogę być godny zaufania.
JĘZYK WYZWOLENIA
Pierwszy Krok
Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i że przestaliśmy kierować swoim życiem. – Krok Pierwszy
AA (i wielu innych wspólnot)
Istnieje wiele wersji Pierwszego Kroku dla zdrowiejących osób uzależnionych i współuzależnionych. Niektórzy z nas przyznają się do bezsilności wobec alkoholu czy alkoholizmu drugiej osoby. Niektórzy z nas przyznają, że są bezsilni wobec ludzi; inni do wpływu, jaki miało na ich osobowość dorastanie w rodzinie alkoholowej.
Jednym z najważniejszych słów Pierwszego Kroku jest „my”. Łączy nas wspólny problem – będąc razem, znajdujemy wspólne rozwiązanie.
Poprzez wspólnotę programu Dwunastu Kroków uświadamiamy sobie, że chociaż czuliśmy się osamotnieni w swoim bólu, inni doświadczyli podobnego cierpienia. Dzisiaj podajemy sobie ręce w procesie zdrowienia.
Poczucie wspólnoty. Nieodzowna część zdrowienia. Doświadczenie podzielane przez innych. Wspólna siła wzmocniona więzami wspólnoty. Wspólna nadzieja na lepsze życie i lepsze relacje z innymi ludźmi.
Dzisiaj będę wdzięczny za to, że istnieją ludzie na całym świecie, którzy uważają się za „leczących się współuzależnionych”. Pomóż mi uzmysłowić sobie, że za każdym razem, gdy któryś z nas stawia krok do przodu, pociąga za sobą całą grupę.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
