CODZIENNE REFLEKSJE
ZAAKCEPTUJ SWOJE OBECNE POŁOŻENIE
Naszym najpilniejszym zadaniem jest zaakceptowanie położenia, w jakim się obecnie znajdujemy, siebie takimi jacy jesteśmy i otaczających nas ludzi takimi, jacy są. Oznacza to przyjęcie postawy nacechowanej realizmem i pokorą, bez której niemożliwy jest żaden dalszy postęp. Trzeba, byśmy wciąż od nowa wracali do tego pozbawionego upiększeń i pochlebstw punktu wyjścia. Ćwiczyć w ten sposób w akceptacji – z korzyścią dla siebie i innych – możemy dosłownie codziennie.
Jeśli dołożymy starań, by tej realistycznej oceny siebie i życia nie wykorzystać jako pretekstu dla naszej apatii lub defetyzmu, to stanie się ona stabilnym fundamentem, na którym możemy budować coraz to lepsze zdrowie emocjonalne i płynące zeń postępy duchowe.
Jak to widzi Bill, str. 44
Ilekroć sprawia mi trudność zaakceptowania ludzi, miejsc i zdarzeń, tylekroć sięgam do powyższego fundamentu – i uwalnia mnie on od wielu ukrytych lęków związanych z innymi ludźmi lub sytuacjami, w jakich stawia mnie życie. Zawarta myśl pozwala mi być istotą ludzką acz niedoskonałą i odzyskać spokój ducha i umysłu.
JAK TO WIDZI BILL – str. 12
Bezdroża i wertepy
Pycha jest naczelnym inżynierem niemal wszystkich trudności życiowych, główną przeszkodą na drodze do prawdziwego postępu. To pycha kusi nas do stawiania sobie samym i innym wymagań, które nie mogą być spełnione bez nadużycia i wypaczenia danych nam przez Boga instynktów. Kiedy zaspokojenie popędu seksualnego oraz dążenie do bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego stają się jedynymi celami naszego życia, wówczas pycha dostarcza nam argumentów usprawiedliwiających te wynaturzenia.
Mogę osiągnąć „pokorę na dziś” tylko w takim stopniu, w jakim uda mi się trzymać z daleka od – z jednej strony – bagnistego grzęzawiska buntu i poczucia winy, z drugiej zaś – pięknej i czystej, ale jakże zwodniczej krainy, usianej pułapkami fałszywej dumy i próżności. Jedynie w ten sposób znajdę biegnącą między tymi skrajnościami drogę do pokory i utrzymam się na niej. Dlatego też bardzo wskazane jest, bym na bieżąco sporządzał obrachunek moralny – gdyż dzięki niemu, kiedy zacznę zbaczać z właściwej drogi, zauważę to.
1 Dwanaście na Dwanaście, str. 50
2 Grapevine, czerwiec 1961
DZIEŃ PO DNIU
Zmiana naszego nastawienia
Nasza modlitwa brzmi: „Boże, daj mi spokój, abym zaakceptował rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić i mądrość, abym dostrzegał różnicę”. Odmawiamy tę modlitwę przynajmniej raz dziennie, ponieważ chociaż musimy zaakceptować rzeczy, których nie możemy zmienić dzisiaj, to w rzeczywistości mogą się one zmienić jutro.
Wydaje się to paradoksem, ale kiedy naprawdę i całkowicie coś zaakceptujemy, zaczyna się to zmieniać. Podczas gdy obiektywny fakt pozostaje niezmieniony, zmienia się nasze nastawienie do niego i nasza relacja z nim. To właśnie z powodu naszego nastawienia do ludzi i rzeczy musimy nauczyć się żyć.
Czy zmieniam swoje nastawienie?
Siło Wyższa, pomóż mi dziś żyć w pełni, ani do przodu, ani do tyłu, ale tu i teraz.
Postawa, nad którą będę dziś pracować, to ….
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Jeśli to dobre uczucie… Stawianie czoła innym nadużyciom
W życiu alkoholowym jednym z żartobliwych powiedzeń, które słyszeliśmy, było: „Jeśli czujesz się dobrze, zrób to!”. Słyszymy to często w trzeźwości, chociaż czasami pojawia się na naklejce na zderzaku lub jako przypadkowy komentarz. I jeśli nauczyliśmy się czegokolwiek w trzeźwości, wiemy, że ta uwaga jest tak naprawdę pozwoleniem na katastrofę. Piliśmy, by czuć się dobrze, ale często kończyło się to fatalnie.
Jednak ten sam slogan, właściwie zrozumiany, może być przydatny dla zdrowiejącego alkoholika. Wszyscy chcemy czuć się dobrze. Ale drink oznacza chwilową przyjemność, po której następuje ból, poczucie winy, wyrzuty sumienia i ruina. To nie jest dobre samopoczucie. To koszmar najgorszego uczucia, jakie możemy sobie wyobrazić.
Szczęśliwa trzeźwość daje dobre samopoczucie, nawet jeśli wiąże się z krótkotrwałym dyskomfortem lub chwilową nudą. Długoterminowa tendencja trzeźwości zmierza w kierunku spokoju umysłu, dobrego samopoczucia i mądrego wykorzystywania naszych talentów i możliwości. Jest to dojrzały sposób na dobre samopoczucie, ale osiągamy go tylko myśląc i działając we właściwy sposób. Być może nasz slogan mógłby brzmieć: „Jeśli to sprawi, że poczujesz się dobrze teraz i w przyszłości, zrób to!”.
Dziś zrezygnuję ze wszystkiego, co wydaje się przyjemne na krótką metę, ale później spowoduje, że będę czuł się winny i nieszczęśliwy.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Zawsze pamiętaj, że masz nie tylko prawo do bycia indywidualnością, ale masz obowiązek nią być. – Eleanor Roosevelt
Kiedy używaliśmy alkoholu i innych używek, często myśleliśmy, że różnimy się od innych. Potajemnie myśleliśmy, że nikt nas nie zrozumie. Może próbowaliśmy być częścią grupy, ale byliśmy samotni. Teraz wiemy na pewno – różnimy się od innych. Każdy z nas jest wyjątkowy. Wszystkich nas to łączy. Bycie podobnym do innych pomaga nam czuć się bezpiecznie i normalnie. Ale musimy też czuć się dobrze z tym, w jaki sposób różnimy się od innych. Myślimy trochę inaczej, zachowujemy się trochę inaczej i wyglądamy trochę inaczej niż inni. Każdy z nas ma swój własny sposób, by uczynić życie innych lepszym.
Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi być indywidualistą. Pomóż mi wykorzystać moje szczególne dary, a nie ukrywać je.
Działanie na dziś: Dzisiaj zrobię listę rzeczy, w których jestem dobry. Zastanowię się, jak mogę wykorzystać te dary.
JĘZYK WYZWOLENIA
Celem zdrowienia jest równowaga – upragniony zloty środek.
Niektórzy z nas przechodzą ze skrajności w skrajność: najpierw przez lata troszczymy się o każdego, tylko nie o samych siebie, a potem skupiamy się wyłącznie na swoich potrzebach.
Być może spędziliśmy lata życia, odmawiając identyfikwania się z naszymi uczuciami, odczuwania ich i radzenia sobie z nimi. Być może po tym nastąpił okres obsesyjnego skupiania się na każdym najdrobniejszym nawet przejawie emocjonalnej energii, jaką dostrzegaliśmy w sobie.
Możemy poddać się bezsilności, bezradności i przemocy, by potem rzucić się w drugą skrajność przez agresywne roztaczanie władzy nad tymi, którzy są w pobliżu.
Możemy nauczyć się dawać, jednocześnie przyjmując odpowiedzialność za nas samych. Możemy zatroszczyć się o nasze uczucia, o fizyczne, umysłowe i duchowe potrzeby. Możemy pielęgnować w sobie cichą pewność siebie i wiarę we własne siły, będąc równorzędnym partnerem w związkach z innymi ludźmi.
Celem zdrowienia jest równowaga, lecz czasami trzeba przejść przez skrajności, by ją osiągnąć.
Dzisiaj będę łagodny i wyrozumiały dla siebie. Zrozumiem, że czasami trzeba przejść przez góry i doliny, aby osiągnąć poziom równowagi. Czasami jedynym sposobem na wydostanie się z dołu jest wejście wysoko na szczyt, by móc powoli wyrównać do środkowego poziomu.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
