Refleksje na dzień 10 stycznia

CODZIENNE REFLEKSJE

ZJEDNOCZENI W WYSIŁKU

Pierwszy krok na drodze do zdrowienia to dojście do stanu, kiedy musimy przede wszystkim upewnić się i przekonać samych siebie, że jesteśmy alkoholikami. Musimy pozbyć się złudnej wiary, że jesteśmy tacy sami jak inni.
Anonimowi Alkoholicy, str. 25

Przyszedłem do AA, ponieważ nie byłem już w stanie kontrolować mojego picia. Może popchnęły mnie do tego utyskiwania mojej żony, a może interwencja policji: a może to ja sam wiedziałem w głębi serca, że nie potrafię pić tak jak inni – ale nie chciałem się do tego przyznać, gdyż wizja życia przyznania się do alkoholizmu napawała mnie przerażeniem. Anonimowi Alkoholicy są wspólnotą mężczyzn i kobiet zjednoczonych w wysiłku przeciwko wspólnej nam wszystkim, śmiertelnej chorobie. Życie każdego z nas jest powiązane z życiem wszystkich pozostałych, tak jak łączą się ze sobą życia rozbitków, którzy przetrwali katastrofę na szalupie ratunkowej. Jeśli będziemy zgodnie współdziałać, to bezpiecznie dopłyniemy do brzegu.


JAK TO WIDZI BILL – str. 10

Wypłynąć z ciemności

Baczne przyglądanie się sobie pozwala nam wykorzystać nową wizję samych siebie, podyktowane tym spojrzeniem czyny oraz spokój w celu zrównoważenia mrocznej negatywnej strony osobowości. Jest to krok w stronę takiej pokory, która pozwala nam na przyjęcie Bożej pomocy. Ale to tylko pierwszy krok. Będziemy chcieli pójść dalej.

Będziemy chcieli, by dobro, które jest w nas wszystkich, nawet najgorszych, mogło się rozwijać i kwitnąć. Nade wszystko będziemy potrzebować do tego światła słonecznego, bo przecież w ciemności nic nie urośnie. Medytacja jest naszym krokiem ku słońcu.

Jasne światło spłynie na nas wszystkich – kiedy tylko przejrzymy na oczy. Ponieważ zaślepiają nas nasze własne wady, przede wszystkim musimy odkryć je w sobie i poznać. Konstruktywna medytacja to pierwszy wymóg, jakiego trzeba dopełnić, by w naszym rozwoju duchowym uczynić kolejny krok naprzód.

1 Dwanaście na Dwanaście, str. 98
2 List, 1946


DZIEŃ PO DNIU

Dążenie do wzrostu
Jesteśmy w tym miejscu nie bez powodu. Dopóki ten powód istnieje, pozostajemy tam, gdzie jesteśmy. Jeśli nie jesteśmy tam, gdzie naszym zdaniem powinniśmy być, praca nad programem pomoże nam dotrzeć do miejsca, w którym pragnie być nasze najgłębsze ja. To jest rozwój.
A rozwój to praca. Musimy być chętni do robienia prostych rzeczy, o które prosi nas nasze nowe zrozumienie. Nigdy nie otrzymujemy więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć, a pełna miłości pomoc, której potrzebujemy na tej drodze, jest dla nas zawsze dostępna. Ale nigdy nie otrzymujemy tej pomocy z góry, a jedynie wtedy, gdy jej potrzebujemy.

Czy chcę się rozwijać?

Siło Wyższa, pomóż mi chcieć wzrastać i być gotowym do robienia prostych rzeczy, dzień po dniu, które składają się na duże zmiany.
Dzisiaj będę dążyć do rozwoju poprzez . . .


SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

Nie ma potrzeby zazdrościć – przezwyciężanie zazdrości
Bylibyśmy niezwykłymi ludźmi, gdybyśmy nie cierpieli z powodu powszechnego uczucia zazdrości. Dość często zazdrościmy ludziom, którzy przewyższają nas w jakiejś dziedzinie lub w jakiś sposób zagrażają naszej samoocenie. Nawet jeśli osiągamy wysokie wyniki pomimo picia, często zazdrościmy osobom, które wydają się z nami rywalizować lub nas wyprzedzać.
Możemy dokonywać wyborów dotyczących zazdrości. Nie musimy nikomu zazdrościć, gdy w pełni akceptujemy siebie i Bożą wolę względem nas. Nie ma powodu, by zazdrościć innym, jeśli robimy to, co Bóg chce, byśmy robili i jeśli oddaliśmy naszą wolę i życie Bogu.
Powinniśmy uważać na uczucia zazdrości wobec bliskich nam osób. Większość z nas może wzruszyć ramionami, gdy czytamy o nieznajomych wygrywających milion dolarów na loterii, ale jak byśmy się czuli, gdyby wygrał nasz bliski przyjaciel lub krewny? Kiedy pojawią się te zazdrosne uczucia, możemy stawić im czoła, przyznając się do nich przed innymi i prosząc Boga o pomoc w wzniesieniu się ponad nie. A jeśli podzielimy się tymi uczuciami w dyskusjach grupowych, innym pomoże nasza szczerość.
Zaakceptuję siebie takim, jakim jestem dzisiaj. Nie będę zazdrosny o niczyj status, majątek czy możliwości.


ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

Zawsze jestem gotowy do nauki, choć nie zawsze lubię być nauczany. – Winston Churchill
My, uzależnieni, jesteśmy przyzwyczajeni do uczenia się w trudny sposób. Wielu z nas myśli, że jesteśmy inni i możemy robić rzeczy po swojemu. Ale potem wpadamy w zbyt wiele kłopotów lub bólu. Pierwsi członkowie AA byli tacy jak my. Wiedzieli, jak to jest nienawidzić, gdy mówi się nam, co mamy robić. Zasugerowali więc, byśmy postępowali zgodnie z Dwunastoma Krokami. Nie mówili, że musimy cokolwiek robić. Nie mówili, że przestrzeganie Kroków jest jedynym sposobem na życie w trzeźwości. Powiedzieli tylko, że Kroki zadziałały w ich przypadku. Przekonujemy się, że Kroki działają również w naszym przypadku. Nie musimy ich stosować.
Nie musimy być trzeźwi. Po prostu lubimy nasze nowe, trzeźwe życie bardziej niż nasze stare życie pełne alkoholu lub innych używek.
I nauczyliśmy się, jak żyć tym nowym życiem, pracując nad Krokami

Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi być otwartym na Twoje lekcje. Ucz mnie delikatnie i pomóż mi słuchać.

Działanie na dziś: Wymienię pięć sposobów, w jakie przeszkadzam sobie w nauce.


JĘZYK WYZWOLENIA

Strach
Nie bądź zbyt nieśmiały i niepewny tego, co robisz. Życie jest jednym wielkim eksperymentem. Im więcej będziesz eksperymentował, tym lepiej. Co z tego, że twoje eksperymenty są czasami nieudane; co z tego, że czasami ubrudzisz się lub porwiesz sobie ubranie? Co z tego, że czasami ci się nie uda i zaryjesz nosem w błoto raz czy dwa? Z powrotem na nogach, już nigdy nie będziesz bał się upaść.

Ralph Waldo Emerson

Strach może być dla wielu z nas trudną do pokonania przeszkodą: strach przed słabością, porażką, błędem, strach przed tym, co inni mogą sobie pomyśleć, nawet strach przed sukcesem. Możemy fantazjować na temat tego, co zrobimy lub powiemy, aż zaczniemy żyć w oderwaniu od rzeczywistości.
„Poniosłem niejedną porażkę!”, „Nie jestem w tym wystarczająco dobry!”, „Zobacz, co stało się ostatnim razem!”, „A co, jeżeli…?”. Te stwierdzenia są zasłoną dymną strachu. Czasami za strachem kryje się wstyd.
Kiedyś, będąc w trakcie pisania pewnej książki, po przeczytaniu dwóch pierwszych rozdziałów skrzywiłam się z niesmakiem. „Fatalne – pomyślałam – nie dam sobie rady”. Byłam gotowa wyrzucić te rozdziały na śmietnik i zapomnieć o karierze pisarskiej. Powiedziałam o tym swojej przyjaciółce pisarce, która właśnie do mnie zadzwoniła. Wysłuchała mnie i odrzekła: „Te rozdziały są w porządku. Przestań się bać. Przestań się krytykować i zabierz się lepiej do roboty”.
Posłuchałam. Książka, którą prawie uśmierciłam, stała się bestsellerem „New York Times”.
Wyluzuj się. To, na co nas stać, jest wystarczająco dobre. Może nawet lepsze, niż nam się wydaje. Nawet nasze niepowodzenie może stać się cennym doświadczeniem, niezbędnym do osiągnięcia sukcesu.
Pozwól sobie na uczucie strachu, a potem uwolnij się od niego. Cokolwiek by to było, staw temu czoło, przyjmij wyzwanie. Jeżeli instynkt i przeznaczenie przywiodły nas do danego punktu, to znaczy, że właśnie w tym miejscu powinniśmy być.

Dzisiaj wezmę udział w życiu, najlepiej jak potrafię. Bez względu na rezultat, jestem do przodu.


Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio