CODZIENNE REFLEKSJE
DZIAŁANIE OPATRZNOŚCI
Naprawdę bardzo trudno przyznać, że z kieliszkiem w ręku pozwoliliśmy się opętać zabójczej obsesji picia, od której już tylko Opatrzność może nas uwolnić.
12 kroków i 12 tradycji, str. 23
W moim przypadku, działanie Opatrzności (rozumianej jako przejaw boskiej opieki i przewodnictwa) nastąpiło wtedy, gdy doświadczyłem całkowitego bankructwa, jakie niesie ze sobą aktywny alkoholizm – z mojego życia zniknęło wszystko, co miało znaczenie. Zadzwoniłem do AA i od tamtej chwili moje życie radykalnie się zmieniło. Kiedy przypominam sobie ów szczególny moment, to wiem, że Bóg działał w moim życiu już na długo przed tym, zanim byłem w stanie uznać i zaakceptować jakiekolwiek koncepcje natury duchowej. Ten pojedynczy akt Opatrzności sprawił, że odstawiłem kieliszek i rozpocząłem moją podróż ku trzeźwości. Dzięki boskiej opiece i przewodnictwu, moje życie wciąż na nowo się przede mną otwiera. Krok Pierwszy – w którym uznałem swoją bezsilność wobec alkoholu i to, że nie kieruję swoim życiem – nabiera dla mnie, dzień po dniu, coraz głębszego znaczenia: we wspólnocie AA, która uratowała mi życie, i ciągle mi je daje.
JAK TO WIDZI BILL – str. 9
Wspólnota grupowa i ogólnoświatowa
W chwili, gdy dzięki Dwunastemu Krokowi powstaje grupa, alkoholik dokonuje kolejnego odkrycia: większość ludzi nie może zdrowieć bez grupy. Stopniowo zaczyna zdawać sobie sprawę, że jest jedynie częścią większej całości, że zachowanie wspólnoty jest warte nawet największych poświęceń osobistych. Leczy się również tłumić te spośród własnych pragnień i ambicji, które mogłyby zaszkodzić grupie.
Staje się dlań oczywiste, że istnienie grupy jest nieodzownym warunkiem przetrwania poszczególnych jej członków.
Pozbawiony towarzystwa innych aowców samotnik na morzu, żołnierz aowiec toczący boje hen, w dalekich krajach – oni i podobni im uczestnicy AA dobrze wiedzą, że należą do wielkiej, ogólnoświatowej wspólnoty, od której oddzieleni są nie duchem, lecz jedynie ciałem i przestrzenią, i że swoich współbraci mogą spotkać w najbliższym porcie, do którego zawitają. Co więcej, mają też pewność, że pośród bezmiaru wód, czy na odległym posterunku łaska Boża towarzyszy im dokładnie tak samo, jak w domu.
1 Dwanaście na Dwanaście, str. 130
2 List, 1966
DZIEŃ PO DNIU
Zmiana
Nie można zbudować domu lub życia bez fundamentów. Kiedy wciąż piliśmy lub zażywaliśmy narkotyki, wydawało się, że nasze życie nie może się zmienić. Nie było fundamentów, na których moglibyśmy budować. W naszym życiu nie było żadnych działających zasad. Odkryliśmy, że nie możemy stać się dobrymi ludźmi, jakimi chcieliśmy się stać.
Dopóki nie przestaliśmy pić lub brać narkotyków, nie wiedzieliśmy, że istnieje sposób na to, by każdego dnia stawać się osobą, którą możemy zaakceptować. Ale Kroki i społeczność sprawiają, że zmiana osobowości jest możliwa.
Jak się zmieniłem?
Siło Wyższa, pozwól mi być gotowym kochać siebie i żyć nowym życiem, dzień po dniu, w oparciu o szczerość, otwartość i gotowość.
Będę dziś dążyć do zmiany poprzez . .
SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH
Radzenie sobie ze strachem – Odnalezienie odwagi.
Strach, uniwersalna ludzka emocja, dotyka każdego z nas na różne sposoby. Odważny skoczek spadochronowy może bać się wystąpień publicznych, a genialny mówca może obawiać się latania. Picie alkoholu przez alkoholika jest częściowo próbą poradzenia sobie z uczuciem strachu. Osoba powracająca do zdrowia, która nie zażywa narkotyków, musi stawić czoła strachowi, korzystając z narzędzi programu. Trzeźwym sposobem radzenia sobie z lękiem jest przyznanie, że ma się obawy, przedyskutowanie ich ze sponsorem lub inną wyrozumiałą osobą oraz poszukiwanie pomocy swojej Siły Wyższej w życiu z lękiem lub usunięciu go.
Kiedy dzielimy się naszymi doświadczeniami związanymi ze strachem, słyszymy różne historie. Jedna osoba może oświadczyć, że strach został całkowicie usunięty przez modlitwę. Inna osoba, która modliła się z taką samą szczerością i gorliwością, może nadal odczuwać sporadyczne lęki. Nie możemy dokładnie wiedzieć, w jaki sposób program pomoże każdej osobie poradzić sobie ze strachem, ale możemy być pewni, że zadziała on dla nas wszystkich. Skutecznie radzimy sobie z lękiem, gdy zachowujemy trzeźwość i wywiązujemy się z naszych obowiązków w różnych sytuacjach zagrożenia.
Nie pozwolę, by strach powstrzymał mnie dziś przed jakąkolwiek dobrą rzeczą. Moja Siła Wyższa przeprowadzi mnie przez każdą trudną lub niebezpieczną sytuację.
ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE
Wszystko jest zabawne, dopóki przytrafia się komuś innemu. – Will Rogers
Śmiejemy się, gdy inni robią coś głupiego. Jesteśmy rozbawieni, gdy przydarza im się coś zabawnego. Ale jeśli to samo przydarzy się nam, a ludzie będą się śmiać, możemy rzucić im złe spojrzenie. Jednak śmiech innych może nas wyzwolić. Pozwala nam spojrzeć na świat nowymi oczami. Podobnie, kiedy śmiejemy się z samych siebie, możemy spojrzeć na siebie nowymi oczami. Zamiast starać się być doskonałymi, akceptujemy to, że jesteśmy ludźmi. Śmianie się z siebie oznacza akceptację siebie. Kiedy się śmiejemy, nie ma miejsca na wstyd. Cieszymy się sobą takimi, jakimi jesteśmy.
Czy potrafię zaakceptować fakt, że jestem człowiekiem i mam ograniczenia?
Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, kiedy odmawiam zaakceptowania faktu, że jestem tylko człowiekiem, bądź dla mnie łagodna. Wiem, że kiedy najmniej się tego spodziewam, przypomnisz mi, że jestem tylko człowiekiem.
Działanie na dziś: Podzielę się z przyjacielem jedną lub dwiema historiami o zabawnych błędach, które popełniłem.
JĘZYK WYZWOLENIA
Odpowiedzialność za siebie
Nauczyliśmy się robić niewłaściwe rzeczy z właściwych pobudek.
Nadopiekuńczość to przejmowanie odpowiedzialności za innych ludzi przy jednoczesnym zaniedbywaniu obowiązków wobec siebie. Kiedy instynktownie czujemy się odpowiedzialni za uczucia, myśli, wybory, problemy, komfort i cele innych, stajemy się ich opiekunami i wybawcami. Być może podświadomie wierzymy, że inni ludzie są odpowiedzialni za nasze szczęście, tak jak my jesteśmy odpowiedzialni za ich szczęście.
Szczytnym celem jest być troskliwym, kochającym i opiekuńczym partnerem. Jednak nadopiekuńczość oznacza zaniedbywanie siebie, co wiąże się z ryzykiem wejścia w rolę ofiary. Roztaczanie zbytniej opieki oznacza troszczenie się o innych w sposób, który uniemożliwia im podjęcie odpowiedzialności za swoje życie.
Opiekowanie się innymi nie zdaje egzaminu. Rani ich, rani nas. Ci, którymi się opiekujemy, są wściekli, czują się zranieni, manipulowani i wykorzystani. My również.
Przejawem najwyższej troski i oddania jest przejęcie odpowiedzialności za nas samych – za to, co myślimy, czujemy, czego pragniemy i potrzebujemy. Najwięcej korzyści może nam przynieść pozostawanie w zgodzie z sobą i pozwolenie innym, aby przejęli odpowiedzialność za siebie.
Dzisiaj zwrócę uwagę na moje prawdziwe obowiązki wobec samego siebie. Pozwolę innym, by zrobili to samo. Jeżeli będę miał wątpliwości co do tego, jakie to są obowiązki, przeprowadzę rachunek sumienia.
Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio
