Refleksje na dzień 14 sierpnia

CODZIENNE REFLEKSJE

NAPRAWIANIE SZKÓD

Musimy zatrzeć ślady, pozostałe w nas po czasach, kiedy próbowaliśmy układać swe życie, polegając wyłącznie na sobie. Jeśli jeszcze brak nam dobrej woli do uczynienia tego, módlmy się o nią tak długo, aż ją otrzymamy. Pamiętajmy, że już na początku naszej drogi zdecydowaliśmy się uczynić wszystko co możliwe, aby osiągnąć ostatecznie zwycięstwo nad alkoholem.
Anonimowi Alkoholicy, str. 66

Sporządzenie listy osób, które skrzywdziłem, nie było dla mnie zbyt trudne. Większość z nich figurowała już w mojej inwenturze do Kroku Czwartego; byli to ludzie, do których żywiłem urazę, uzasadnioną lub bezpodstawną, oraz ludzie, których skrzywdziłem, odpłacając im pięknym za nadobne. Uważałem, że do gruntownego zdrowienia nie jest mi potrzebne to, by ludzie, którzy mnie skrzywdzili, zadośćuczynili za to ze swej strony mnie. Dla mojej więzi z Bogiem istotne jest, abym stanął przed Nim, wiedząc, że zrobiłem co mogłem, żeby naprawić te szkody, które ja spowodowałem.


JAK TO WIDZI BILL – s 225

Wystarczyło spojrzeć w lustro

Gdy piliśmy byliśmy pewni, że nasza inteligencja wsparta silą woli, zapewni nam kontrolę nad własnym samopoczuciem oraz zagwarantuje sukcesy w otaczającym nas świecie. Ta śmiała filozofia w myśl, której każdy jest własnym bogiem może imponować w słowach, ale czy zdaje ona surowy egzamin skuteczności życiowej? Jedno uważne spojrzenie w lustro powinno wystarczyć za odpowiedź.

Moje doświadczenie duchowe było elektryzujące -zupełnie niespodziewane i absolutnie przekonujące zarazem. W jednej chwili stałem się częścią – choćby i maleńką – kosmosu, którym rządzą sprawiedliwość i miłość, uosobione w Bogu. Niezależnie od tego, jak straszne były konsekwencje samowoli i ignorancji – mojej własnej oraz moich współtowarzyszy podróży na Ziemi — taka właśnie była prawda. Na tym polegała zesłana mi nowa, pozytywna pewność – i nigdy mnie ona nie opuściła.

1.Dwanaście kroków i Dwanaście tradycji, str. 39
2.Grapevine, styczeń 1962


DZIEŃ PO DNIU

Pamiętając o naszym programie

W upalnym lecie może być trudno pamiętać, że mamy mitingi do odbycia i program do zrealizowania. Kiedy myślimy, że jesteśmy zbyt zajęci, by chodzić na mityngi lub pracować nad Krokami, nasze umysły zaczynają się rozleniwiać. Przyciąganie substancji zmieniających nastrój może być odczuwalne w lenistwie, nudzie lub niewygodnych okolicznościach.
W takich chwilach ważne jest, aby pamiętać, w jaki sposób wyszliśmy na prostą i co nas na niej utrzymuje.

Czy zawsze pamiętam o swoim programie?

Siło Wyższa, pomóż mi zapobiec zakłócaniu przez cokolwiek mojego kluczowego programu Dwunastu Kroków.
Dzisiaj będę praktykować mój program przez . . .


SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

Marnowanie czasu – zarządzanie czasem

W radzeniu sobie z naszymi osobistymi niedociągnięciami możemy znaleźć cechy niedojrzałości. Na przykład, możemy marnować czas na robienie rzeczy, które lubimy robić, zamiast tych, które musimy robić.
Czasami znajdujemy sposób, by to usprawiedliwić. Picie kawy z przyjaciółmi można nazwać „spotkaniem”, nawet jeśli wykracza to daleko poza normalne granice i zajmuje nam czas, który powinien być poświęcony rodzinie i obowiązkom zawodowym.
Nie stając się pracoholikami lub nierobami, musimy być szczerzy w kwestii naszych nawyków. Jeśli marnujemy za dużo czasu, może się to odbywać kosztem rzeczy, które wymagają natychmiastowej interwencji. Kiedy marnujemy czas, często musimy pracować dwa razy ciężej, aby później nadrobić zaległości. Bądźmy szczerzy w kwestii zarządzania naszym czasem.

Będę obserwować, jak spędzam dziś swój czas. Jeśli spędzam zbyt dużo czasu na spotkaniach towarzyskich, czy bezproduktywnych przyjemnościach, ustalę sobie rozsądny harmonogram, który zrównoważy zarówno czas wolny, jak i pracę.


ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

Najlepsza strona salonu jest na zewnątrz. – Anonim

Musimy trzymać się z dala od miejsc, w których piliśmy lub zażywaliśmy narkotyki. Czasami musimy trzymać się z dala od naszych dawnych przyjaciół. Ale czasami trudno jest trzymać się z daleka. Pamiętamy czasy zabawy. Albo chcemy szybko rozwiązać nasze problemy. Kiedy się tak czujemy, wiemy, że coś jest nie tak. Możemy zadzwonić do naszego sponsora i porozmawiać o tym. I pójść na miting. Musimy pamiętać, o ile lepsze jest teraz nasze życie. Nie chcemy powrotu do starego życia.

Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi trzymać się z dala od kłopotów. Dziękuję za utrzymanie mnie dziś w trzeźwości.

Działanie na dziś: Dzisiaj zrobię listę miejsc, które oznaczają dla mnie kłopoty – miejsc, od których muszę trzymać się z daleka.


JĘZYK WYZWOLENIA

Utrzymanie swojej siły

Wielu z nas ma w życiu kogoś, kto podważa jego zdolność ufania sobie i dbania o siebie.
Gdy słyszymy tę osobę lub po prostu jesteśmy w jej pobliżu, może się zdarzyć, że zapominamy o wszystkim, zapominamy o tym, co jest istotne, jak być bezpośrednim, co jest dla nas prawdą, a co nie, i na ile my sami jesteśmy dla siebie ważni.
Oddajemy naszą siłę tej osobie. Dziecko, które jest w nas, ulega mieszance potężnych uczuć – miłości i strachu lub złości. Być może czujemy się jak w potrzasku, bezradni, lub tak zakochani, że nie jesteśmy w stanie jasno myśleć. Być może toczy się w nas wojna między uczuciem złości a potrzebą bycia kochanym i akceptowanym, pomiędzy sercem a rozumem.
Być może jesteśmy tak zakochani lub tak zastraszeni, że sięgamy do przekonania, iż nie możemy reagować na tą osobę inaczej.
Połykamy haczyk. Uzależniamy się.
Nie musimy jednak być w mocy tego zaklęcia.
Zaczynamy od tego, że stajemy się świadomi istnienia ludzi, od których możemy się uzależnić, a następnie akceptujemy ten fakt.
Możemy zmusić się do stwarzania pozorów innego reagowanie na tę osobę, nawet, jeżeli nasze nowe reakcje wydadzą nam się nienaturalne i nieprzyjemne.
Przyjrzyjmy się swojej motywacji. Czy jest możliwe, że usiłujemy wpłynąć na tę osobę lub ją kontrolować? Nie możemy jej zmienić, ale możemy odmówić udziału w jej grze. Jednym ze świetnych sposobów jest oderwanie się i uwolnienie od potrzeby kontroli. Następnym krokiem jest uaktywnienie swojej siły wewnętrznej, aby móc zadbać o siebie, aby być sobą, wyzwolonym spod cudzego wpływu. Możemy nauczyć się, jak utrzymać swoją siłę w relacjach z trudnymi ludźmi. Nie zdarzy się to w ciągu jednego dnia, lecz możemy zacząć od dzisiaj zmieniać nasze autodestrukcyjne reakcje na ludzi, od których się uzależniliśmy.

Boże, pomóż mi uświadomić sobie, w jakich związkach pozbawiłem się władzy nad sobą na własne życzenie. Pomóż mi uwolnić się od nich i odzyskać siłę wewnętrzną.


Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio


Pamiętajmy swoje ostatnie upicie się

To nie jest błąd drukarski. Napisaliśmy „upicie się” a nie „kieliszek”. „Kieliszek” to słowo, które od stuleci budzi w milionach ludzi przyjemne echa i oczekiwania.
W zależności od naszego wieku i okoliczności, w jakich przeżywaliśmy nasze pierwsze doświadczenia z alkoholem, u każdego z nas myśl o kuflu chłodnego piwa, kieliszku alkoholu, ginie z tonikiem, łyku wina czy o innym napoju alkoholowym budzi różne wspomnienia i nadzieje (niekiedy objawy). Powtórzmy to jeszcze raz – we wczesnych okresach picia nasze oczekiwania całkowicie zaspokajał upragniony kieliszek, A jeżeli powtarzało się to dostatecznie często, uczyliśmy się naturalnie myśleć o „kieliszku” jako O czymś zadowalającym nasze pragnienia. Uświetniał jakąś towarzyski) okazję, dawał odprężenie, pobudzał nas czy przynosił jakiś inny rodzaj zadowolenia, którego szukaliśmy. Na przykład u 55-letniego Fina czyjaś propozycja wypicia kieliszka bez trudu przywodzi na pamięć ciepło, jakie rozchodziło się po jego ciele, gdy w młodości wypijał kieliszek wódki czy innego alkoholu. Młoda kobieta może natychmiast ujrzeć oczami wyobraźni elegancki kryształowy kielich szampana, wspaniałe wnętrze, nowe stroje czy nowego kochanka. Inna może pomyśleć o młodym człowieku z długą brodą, w dżinsach, pociągającym z butelki schowanej w kieszeni marynarki w czasie, gdy tańczą rocka w migotliwych blaskach stroboskopowych
lamp, w kłębach dymu papierosowego, w ogólnej ekstazie.
Pewien uczestnik AA twierdził, że na dźwięk słowa „kieliszek” niemal czuje smak pizzy z piwem. Zaś 78-letnia wdowa zawsze wtedy sobie przypominała ajerkoniak, który nauczyła się pić wieczorem przed zaśnięciem, w czasie pobytu w domu starców. Te, skądinąd, całkiem naturalne wyobrażenia są dla nas obecnie szkodliwe. Wszak dotyczą one sytuacji, w których niektórzy z nas zaczynali pić i gdyby to była cała historia naszego picia, zapewne nigdy nie popadlibyśmy w nałóg. Wnikliwe i odważne przyjrzenie się całej naszej historii picia wskazuje przecież, że w ostatnich latach i miesiącach naszego czynnego alkoholizmu picie nigdy już nie prowadziło do tych pięknych, magicznych chwil, choćbyśmy nie wiadomo, jak często próbowali przywołać ją w swojej pamięci. Wprost przeciwnie, zacząwszy pić, piliśmy coraz, więcej, popadając w rezultacie w takie czy inne kłopoty, Mogło to być po prostu wewnętrzne niezadowolenie, utajona świadomość, że pijemy za dużo, czasem jednak rezultatem były kłótnie rodzinne, trudności w pracy, poważna choroba lub wypadek, czy też komplikacje natury prawnej i finansowej.
Dlatego dziś, gdy przychodzi nam na myśl „kieliszek” staramy się przypomnieć sobie cały ciąg konsekwencji, wszystko co zaczyna się tylko od jednego „kieliszka”. Myślimy o całej drodze naszego picia aż do ostatniego
pijaństwa i „kacu”.
Przyjaciel, który proponuje nam kieliszek, zwykle ma na myśli tylko ten jeden kieliszek czy dwa, wypite dla towarzystwa. Jeśli jednak starannie przypomnimy sobie wszystkie cierpienia związane z naszym ostatnim
pijackim epizodem, nie zwiedzie nas dawne wyobrażenie wiążące się ze słowem „kieliszek”. Dla nas dziś naga, fizjologicznym prawda jest taka, że kieliszek z całą pewnością oznacza, wcześniej czy później upicie się i
wszystkie związane z tym kłopoty. Dla nas picie nie oznacza już muzyki, wesołego śmiechu i flirtowania, lecz
chorobę i smutek. Jeden z członków AA tak o tym mówi: „Teraz wiem, że wejście do buru na jeden kieliszek nigdy już nie będzie dla mnie znaczyło po prostu «zabicia» kilku minut i zostawienia dolara na kontuarze. Teraz zapłaciłbym za ten jeden kieliszek wszystkimi pieniędzmi na moim koncie w banku, moja rodziną, domem, naszym samochodem, moja posada, moim zdrowiem, a pewnie także moim życiem. To zbyt wysoka cena, za wielkie ryzyko”.
Człowiek ten pamięta swoje ostatnie upicie się, a nie swój pierwszy kieliszek.