Refleksje na dzień 12 sierpnia

CODZIENNE REFLEKSJE

Najpierw spoglądamy w przeszłość i staramy się ujawnić przed sobą popełnione błędy; następnie podejmujemy energiczną próbę naprawy wyrządzonych krzywd…
12 Kroków i 12 Tradycji, str. 78

Jako uczestnik nowej dla mnie i ekscytującej podróży, jaką jest zdrowienie w AA, doświadczyłem spokoju umysłu; moim oczom zaś ukazał się horyzont ostro zarysowany i rozświetlony światłem, a nie, jak dotąd, niewyraźny i przyćmiony. Przegląd dawnego życia – którego dokonałem, aby odkryć, jakie popełniłem błędy – wydawał się zadaniem uciążliwym i niebezpiecznym. Gdy przystanąłem, by spojrzeć wstecz, poczułem dojmujący ból. Obawiałem się, że mogę się potknąć i upaść. Czy nie dałoby się po prostu zapomnieć o całej tej przeszłości i żyć tylko dużo przyjemniejszą teraźniejszością? Uzmysłowiłem sobie jednak, że ludzie, których kiedyś skrzywdziłem, zagradzają mi drogę do pogody ducha. Musiałem poprosić Boga o odwagę potrzebną do stawienia czoła ludziom, którzy wciąż nękali moje sumienie – do rozpoznania wywoływanego przez nich we mnie poczucia winy i do uporania się z nim. Musiałem przyjrzeć się wyrządzonym przez siebie szkodom i stać się gotów zadośćuczynić za nie. Dopiero gdy tego dokonałem, mogłem na nowo podjąć swoją duchową podróż.


JAK TO WIDZI BILL – s 223

Jedna wspólnota – wiele światopoglądów

Jako wspólnota nie możemy nigdy pozwolić sobie i taką próżność, by zakładać, że staliśmy się autorami i wynalazcami nowej religii. W pokorze musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każda z zasad AA została zapożyczona z odwiecznych źródeł.

Pastor z Tajlandii pisał: „Zabraliśmy Dwanascie Kroków AA do buddyjskiego klasztoru w prowincji naczelny kapłan powiedział: «Tu jest wszystko w porządku. Ponieważ my, buddyści, nie pojmujemy Boga w taki sam sposób jak wy, więc z naszego punktu widzenia byłoby nieco bardziej właściwe gdybyście w waszych Krokach zastąpili słowo Bóg słowem dobry. Niemniej mówicie, chodzi o Boga jakkolwiek Go pojmujemy. To rozstrzyga sprawę. Tak, Dwanaście Kroków AA na pewno będzie akceptowane przez buddystów w tych stronach»”.

Weterani w St. Louis wspominali jak ojciec Edwa Dowling pomógł im uruchomić grupę; okazała się ona w przeważającym stopniu protestancka, ale to go wcale nie zraziło.

Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość str. 301 str. 104 i str. 49


DZIEŃ PO DNIU

Stawanie się prawym

Dla niektórych z nas stanie się prawym oznacza dostosowanie naszego zachowania do Wyższej Woli. Oznacza to działanie zgodne z naszymi najgłębszymi przekonaniami – niekoniecznie doktrynami religijnymi, ideami wpojonymi nam w dzieciństwie czy przekonaniami cnotliwych ludzi.
Dla niektórych z nas oznacza to, że mamy trochę pracy do wykonania: musimy dowiedzieć się, w co wierzymy, a następnie musimy żyć zgodnie z tymi przekonaniami.

Czy znam swoje przekonania? Czy żyję zgodnie z nimi?

Siło Wyższa, pomóż mi odkryć, w co naprawdę wierzę.
Dzisiaj będę żył zgodnie z moimi najgłębszymi przekonaniami… .


SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

Rzeczy, których nie mogę naprawić – akceptacja

Jedną ze smutnych rzeczywistości życia jest to, że jesteśmy zalewani bałaganem, którego nie możemy naprawić. Dookoła nas świat kipi i ropieje od chorób i niesprawiedliwości, na które nie mamy wpływu.
Możemy reagować gniewem lub podejmować ryzykowne wysiłki, by rozwiązać niektóre z tych problemów. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak zastosowanie naszego programu 12 Kroków do życia w tym świecie. Modlitwa o pogodę ducha sugeruje, by zaakceptować to, czego nie możemy zmienić. Hasło przypomina nam o ustaleniu priorytetów („Najpierw rzeczy najważniejsze”). Jedenasty Krok przypomina nam, by zawsze szukać woli Bożej.
To pozwoli mi żyć efektywnie, czyniąc jednocześnie wszystko, co w mojej mocy, by służyć innym. Z czasem mogę nawet odkryć, że jestem w stanie rozwiązać kilka pozornie nierozwiązywalnych problemów wokół mnie.
Dziś zdaję sobie sprawę, że mam zdolność do robienia tylko niektórych rzeczy w ramach mojej sfery doświadczenia. Dopilnuję jednak, by robić je dobrze.


ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

Uczciwość jest tym, czym tak naprawdę jest sprawiedliwość. – Ostatni sędzia Sądu Najwyższego Piter Stewart

Niektórzy z nas przywiązują wagę do tego, co jest sprawiedliwe. Możemy uważać, że ponieważ ciężko pracowaliśmy, by zachować trzeźwość, powinniśmy zostać nagrodzeni. Możemy liczyć, co dostajemy my, a co inni. I narzekamy, jeśli to jest „niesprawiedliwe”.
Może powinniśmy się cieszyć, że życie nie jest sprawiedliwe. Dlaczego? Większość z nas spowodowała wiele kłopotów, za które nigdy nie musieliśmy zapłaciliśmy. Skrzywdziliśmy wielu ludzi, którzy nie dostali za swoje. Czy naprawdę chcielibyśmy, aby życie było sprawiedliwe?
Nasza Siła Wyższa również nie jest sprawiedliwa. Oznacza to, że nasza Siła Wyższa nie prowadzi rachunków. Nasza Siła Wyższa nie próbuje wyrównać rachunków. Nasza Siła Wyższa jest kochająca i wybaczająca, bez względu na wszystko. Nasza Siła Wyższa ma taką samą miłość i pomoc dla każdego.

Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, daj mi mądrość, abym przestał liczyć punkty. Pomóż mi chcieć jak najlepiej dla wszystkich.

Działanie na dziś: Wymienię pięć sytuacji, w których byłem niesprawiedliwy wobec innych. Czy muszę to naprawić?


JĘZYK WYZWOLENIA

Bezpośredniość

Przebywanie w towarzystwie bezpośrednich ludzi sprawia radość.
Nigdy nie musimy domyślać się, co naprawdę myślą lub czują, ponieważ są uczciwi i otwarcie wyrażają swoje uczucia. Nigdy nie musimy zastanawiać się, czy są z nami z własnej woli, czy z poczucia winy lub obowiązku. Jeśli coś dla nas robią, nie musimy martwić się, czy później nie będą mieli nam tego za złe, ponieważ bezpośredni ludzie zazwyczaj robią to, co sprawia im przyjemność. Nie musimy przejmować się statusem naszej relacji, ponieważ powiedzą nam, jeżeli o to zapytamy.
Nie musimy martwić się, że będą rozgniewani, ponieważ otwarcie wyrażają swój gniew i szybko sobie z nim radzą.
Nie musimy zastanawiać się, czy obgadują nas za plecami, ponieważ jeżeli mają nam coś do powiedzenia, zostanie nam to powiedziane wprost.
Nie musimy zastanawiać się, czy możemy na nich polegać, ponieważ bezpośredni ludzie są spolegliwi.
Nie byłoby dobrze, gdybyśmy wszyscy byli bezpośredni?

Dzisiaj uwolnię się od swoich wyobrażeń, że bycie niebezpośrednim jest w pewnym sensie pożądane. Zamiast tego, będę dążył do uczciwości, bezpośredniości i jasności w komunikowaniu się z ludźmi. Niech bezpośredniość w moich relacjach zacznie się ode mnie.


Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio


Pamiętajmy swoje ostatnie upicie się

To nie jest błąd drukarski. Napisaliśmy „upicie się” a nie „kieliszek”. „Kieliszek” to słowo, które od stuleci budzi w milionach ludzi przyjemne echa i oczekiwania.
W zależności od naszego wieku i okoliczności, w jakich przeżywaliśmy nasze pierwsze doświadczenia z alkoholem, u każdego z nas myśl o kuflu chłodnego piwa, kieliszku alkoholu, ginie z tonikiem, łyku wina czy o innym napoju alkoholowym budzi różne wspomnienia i nadzieje (niekiedy objawy). Powtórzmy to jeszcze raz – we wczesnych okresach picia nasze oczekiwania całkowicie zaspokajał upragniony kieliszek, A jeżeli powtarzało się to dostatecznie często, uczyliśmy się naturalnie myśleć o „kieliszku” jako O czymś zadowalającym nasze pragnienia. Uświetniał jakąś towarzyski) okazję, dawał odprężenie, pobudzał nas czy przynosił jakiś inny rodzaj zadowolenia, którego szukaliśmy. Na przykład u 55-letniego Fina czyjaś propozycja wypicia kieliszka bez trudu przywodzi na pamięć ciepło, jakie rozchodziło się po jego ciele, gdy w młodości wypijał kieliszek wódki czy innego alkoholu. Młoda kobieta może natychmiast ujrzeć oczami wyobraźni elegancki kryształowy kielich szampana, wspaniałe wnętrze, nowe stroje czy nowego kochanka. Inna może pomyśleć o młodym człowieku z długą brodą, w dżinsach, pociągającym z butelki schowanej w kieszeni marynarki w czasie, gdy tańczą rocka w migotliwych blaskach stroboskopowych
lamp, w kłębach dymu papierosowego, w ogólnej ekstazie.
Pewien uczestnik AA twierdził, że na dźwięk słowa „kieliszek” niemal czuje smak pizzy z piwem. Zaś 78-letnia wdowa zawsze wtedy sobie przypominała ajerkoniak, który nauczyła się pić wieczorem przed zaśnięciem, w czasie pobytu w domu starców. Te, skądinąd, całkiem naturalne wyobrażenia są dla nas obecnie szkodliwe. Wszak dotyczą one sytuacji, w których niektórzy z nas zaczynali pić i gdyby to była cała historia naszego picia, zapewne nigdy nie popadlibyśmy w nałóg. Wnikliwe i odważne przyjrzenie się całej naszej historii picia wskazuje przecież, że w ostatnich latach i miesiącach naszego czynnego alkoholizmu picie nigdy już nie prowadziło do tych pięknych, magicznych chwil, choćbyśmy nie wiadomo, jak często próbowali przywołać ją w swojej pamięci. Wprost przeciwnie, zacząwszy pić, piliśmy coraz, więcej, popadając w rezultacie w takie czy inne kłopoty, Mogło to być po prostu wewnętrzne niezadowolenie, utajona świadomość, że pijemy za dużo, czasem jednak rezultatem były kłótnie rodzinne, trudności w pracy, poważna choroba lub wypadek, czy też komplikacje natury prawnej i finansowej.
Dlatego dziś, gdy przychodzi nam na myśl „kieliszek” staramy się przypomnieć sobie cały ciąg konsekwencji, wszystko co zaczyna się tylko od jednego „kieliszka”. Myślimy o całej drodze naszego picia aż do ostatniego
pijaństwa i „kacu”.
Przyjaciel, który proponuje nam kieliszek, zwykle ma na myśli tylko ten jeden kieliszek czy dwa, wypite dla towarzystwa. Jeśli jednak starannie przypomnimy sobie wszystkie cierpienia związane z naszym ostatnim
pijackim epizodem, nie zwiedzie nas dawne wyobrażenie wiążące się ze słowem „kieliszek”. Dla nas dziś naga, fizjologicznym prawda jest taka, że kieliszek z całą pewnością oznacza, wcześniej czy później upicie się i
wszystkie związane z tym kłopoty. Dla nas picie nie oznacza już muzyki, wesołego śmiechu i flirtowania, lecz
chorobę i smutek. Jeden z członków AA tak o tym mówi: „Teraz wiem, że wejście do buru na jeden kieliszek nigdy już nie będzie dla mnie znaczyło po prostu «zabicia» kilku minut i zostawienia dolara na kontuarze. Teraz zapłaciłbym za ten jeden kieliszek wszystkimi pieniędzmi na moim koncie w banku, moja rodziną, domem, naszym samochodem, moja posada, moim zdrowiem, a pewnie także moim życiem. To zbyt wysoka cena, za wielkie ryzyko”.
Człowiek ten pamięta swoje ostatnie upicie się, a nie swój pierwszy kieliszek.