Refleksje na dzień 9 sierpnia

CODZIENNE REFLEKSJE

OSÓB KTÓRE SKRZYWDZILIŚMY…

…i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
12 Kroków i 12 Tradycji, str. 78

W Kroku Ósmym mowa jest o wszystkich osobach, które skrzywdziliśmy. Nie mogę umieścić na liście tylko wybranych nazwisk ani nikogo pominąć. Mają się na niej znaleźć wszyscy, którym wyrządziłem krzywdę. Od razu widać, że Krok ten wiąże się z przebaczeniem – bo jeśli nie będę gotów komuś wybaczyć, to nie umieszczę jego nazwiska na liście. Zanim przystąpiłem do sporządzania jej, odmówiłem krótką modlitwę: “Przebaczam wszystkim, którzy mnie skrzywdzili – kiedykolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach”.

Gdy odmawiam modlitwę “Ojcze nasz….”, dobrze mi robi chwila zadumy nad jakże ważnymi słowami: jako i my… “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

“Jako i my” oznacza tu: “w taki sam sposób, tak samo”. Proszę, by przebaczono mi w taki sam sposób, w jaki ja przebaczam innym. Jeśli żywię do kogoś samonapędzającą się nienawiść lub urazę, to odmawiając ten fragment modlitwy, powinienem prosić Boga, aby tchnął we mnie ducha przebaczenia.


JAK TO WIDZI BILL – s 220

Partnerstwo

W miarę rozwoju duchowego stało się dla nas jasne, że warunkiem bezpieczeństwa uczuciowego jest zasada wzajemnego dawania i otrzymywania, że musimy wyrobić w sobie poczucie partnerstwa i braterstwa z otaczającymi nas ludźmi. Zrozumieliśmy, że będziemy musieli nieustannie dawać z siebie nie licząc na odpłatę. Okazało się, że dzięki takiemu postępowaniu zaczęliśmy przyciągać do siebie ludzi silniej niż kiedykolwiek przedtem. A jeśli nawet niektórzy nas zawiedli, potrafiliśmy ich zrozumieć i nie czuliśmy się zbyt głęboko urażeni.

Jedność, efektywność, a nawet przetrwanie AA będzie zawsze zależeć od nieustannej gotowości poświęcania naszych osobistych ambicji i pragnień na rzecz wspólnego dobra i bezpieczeństwa. Tak jak poświęcenie dla indywidualnego alkoholika oznacza zachowanie życia, tak też oznacza ono jedność i przetrwanie każdej grupy AA i całej wspólnoty.

1.Dwanaście kroków i Dwanaście tradycji, str. 115
2.Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość, str. 369


DZIEŃ PO DNIU

Przyznanie się do nieopanowania

„Co to znaczy „nie do opanowania”?” – pytamy, gdy po raz pierwszy przychodzimy do programu. Tak długo żyliśmy złudzeniami, że naprawdę wierzymy, że wszystko jest w porządku – lub będzie w porządku w przyszłym tygodniu. Po prostu nie widzimy, jak bardzo nasze życie wymknęło się spod kontroli: wściekli wierzyciele, bezrobocie, separacja lub rozwód, problemy zdrowotne.
Niektóre z tych sytuacji były śmieszne, inne tragiczne – a mimo to fantazjowaliśmy, że mamy nad nimi kontrolę. Ale po pewnym czasie w programie, życie z nimi wydaje się trudne do wyobrażenia. Jeśli jednak nadal uważamy, że mamy kontrolę, musimy poprosić o pomoc w stawieniu czoła naszym złudzeniom i syndromowi „jutro będzie lepiej”.

Czy oddałem zarządzanie moim życiem mojej Sile Wyższej?

Siło Wyższa, pomóż mi naprawdę zaakceptować Krok Pierwszy.
Przyjrzę się temu, co jest nie do opanowania w moim życiu dzisiaj przez . . .


SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

Zaufanie w następnej fazie – pewność

„Bóg przeprowadził mnie tak daleko. Teraz już mnie nie zawiedzie”. To odważne słowa ludzi powracających do zdrowia, którzy stają w obliczu nowych wątpliwości i lęków.
Nie ma nic nierealistycznego w takiej postawie. Ci z nas, którzy uczestniczą w programie 12 Kroków, są beneficjentami cudownego łańcucha wydarzeń, który powołał do życia nasz ruch. Naszą odpowiedzialnością jest dalsze niesienie posłania poprzez udowadnianie, że program działa.
To nasz sukces w radzeniu sobie z życiowymi problemami ostatecznie przyciąga innych do naszego statku. Najlepszym dowodem na to, że nasz duchowy program działa, jest pokazanie, jak nasza Siła Wyższa nadal rozwiązuje problemy w naszym życiu.
Nie zawsze wiemy, co przyniesie kolejny etap naszego życia. Możemy tylko wiedzieć, że z Bogiem wszystkie wspaniałe rzeczy są nadal możliwe.
Choć nie widzę tego, co kryje się za rogiem, już dziś wiem, że moja Siła Wyższa przeprowadzi mnie gładko i bezpiecznie przez kolejny etap.


ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

Jeśli nie ma wiatru, wiosłuj. – przysłowie łacińskie

Czasami zachowanie trzeźwości będzie łatwe; innym razem będzie trudne. Ale musimy robić to, co jest konieczne, aby zachować trzeźwość. Masz ciężki tydzień? Idź na dodatkowe mitingi. Czujesz się samotny? Zadzwoń do przyjaciela i zapytaj, czy możecie się spotkać. Masz ochotę się napić? Idź w bezpieczne miejsce, aż ochota minie.
Nie mamy wyboru. Musimy wiosłować, gdy nie ma wiatru. W przeciwnym razie wrócimy do nałogu.
Jeśli będziemy ciężko pracować, pozostaniemy trzeźwi. Ponadto będziemy wzrastać jako ludzie duchowi. Ciężkie czasy wystawiają nas na próbę i czynią lepszymi ludźmi. Ale będzie to możliwe tylko wtedy, gdy będziemy trzymać naszą Siłę Wyższą i nasz program blisko serca.

Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, pomóż mi pamiętać, że wzrastam w trudnych czasach. Modlę się, abym akceptował i wykorzystywał to, co dajesz mi każdego dnia.

Działanie na dziś: Dziś wymienię pięć rzeczy, których nauczyłem się w trudnych czasach dzięki mojemu programowi.


JĘZYK WYZWOLENIA

Proszenie o to, czego potrzebujemy

Zdecyduj, czego chcesz i potrzebujesz, a następnie zwróć się do osoby, która może ci to dać i poproś ją o to.
Czasami otrzymanie tego, czego chcemy i potrzebujemy wymaga ciężkiej pracy i dużego nakładu energii. Musimy przebrnąć przez trudności w określaniu naszych pragnień i potrzeb, a następnie uwierzyć, że na nie zasługujemy. Może zdarzyć się, że przeżyjemy rozczarowanie związane z odmową naszej prośby; czekać nas będzie wtedy konieczność obmyślenia kolejnego kroku.
Czasami spełnienie naszych pragnień i potrzeb nie jest aż takie skomplikowane. Czasami wystarczy poprosić.
Możemy zwrócić się z naszą prośbą do drugiego człowieka albo do Siły Wyższej.
Ponieważ czasami jest to bardzo trudne, może zdarzyć się, że dochodzimy do błędnego wniosku, iż zawsze będzie to tak samo trudne. Czasami z niechęci przed kłopotami, z obawy przed wysiłkiem lub ze strachu utrudniamy sobie zaspokojenie naszych potrzeb i pragnień bardziej, niż to konieczne.
Może zdarzyć się, że wpadniemy w złość, zanim zwrócimy się z tą prośbą do kogoś, ponieważ dojdziemy do wniosku, że i tak nigdy nie dostaniemy tego, o co prosimy albo, że będziemy musieli o to „walczyć”. Jeśli już dochodzi do rozmowy o naszych potrzebach, narasta w nas irytacja do tego stopnia, że zamiast prosić, zaczynamy żądać. W rezultacie, nasza złość uruchamia rozwiązania siłowe, których potrzeba zrodziła się wyłącznie w naszym umyśle.
Inna możliwość jest taka, że zacinamy się w sobie i nie prosimy, albo marnujemy mnóstwo energii walcząc z samym sobą, żeby później dowiedzieć się, że ta druga osoba, czy Siła Wyższa, byłaby szczęśliwa, mogąc spełnić naszą prośbę.
Czasami musimy walczyć o spełnienie naszych potrzeb i pragnień, wkładać w to wiele pracy i czekać na rezultaty. Czasami po prostu wystarcza, żebyśmy poprosili lub określili nasze pragnienia, aby się spełniły. Spróbujmy najpierw poprosić. Jeżeli odpowiedź jest negatywna lub nie taka, jakiej oczekiwaliśmy, wtedy możemy zastanowić się, co robić dalej.

Dzisiaj nie sprowokuję trudnej sytuacji, która nie pokrywa się z rzeczywistością innych ludzi lub Siły Wyższej, aby zaspokoić moje potrzeby i pragnienia. Jeżeli istnieje coś, czego potrzebuję od kogoś, najpierw poproszę, a dopiero później będę walczył o zdobycie tego.


Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio


Pamiętajmy swoje ostatnie upicie się

To nie jest błąd drukarski. Napisaliśmy „upicie się” a nie „kieliszek”. „Kieliszek”
to słowo, które od stuleci budzi w milionach ludzi przyjemne echa i
oczekiwania.
W zależności od naszego wieku i okoliczności, w jakich przeżywaliśmy nasze
pierwsze doświadczenia z alkoholem, u każdego z nas myśl o kuflu
chłodnego piwa, kieliszku alkoholu, ginie z tonikiem, łyku wina czy o innym
napoju alkoholowym budzi różne wspomnienia i nadzieje (niekiedy objawy).
Powtórzmy to jeszcze raz – we wczesnych okresach picia nasze
oczekiwania całkowicie zaspokajał upragniony kieliszek, A jeżeli
powtarzało się to dostatecznie często, uczyliśmy się naturalnie myśleć o
„kieliszku” jako O czymś zadowalającym nasze pragnienia. Uświetniał jakąś
towarzyski) okazję, dawał odprężenie, pobudzał nas czy przynosił jakiś inny
rodzaj zadowolenia, którego szukaliśmy.
Na przykład u 55-letniego Fina czyjaś propozycja wypicia kieliszka bez trudu
przywodzi na pamięć ciepło, jakie rozchodziło się po jego ciele, gdy w
młodości wypijał kieliszek wódki czy innego alkoholu.
Młoda kobieta może natychmiast ujrzeć oczami wyobraźni elegancki
kryształowy kielich szampana, wspaniałe wnętrze, nowe stroje czy nowego
kochanka.
Inna może pomyśleć o młodym człowieku z długą brodą, w
dżinsach, pociągającym z butelki schowanej w kieszeni marynarki w
czasie, gdy tańczą rocka w migotliwych blaskach stroboskopowych
lamp, w kłębach dymu papierosowego, w ogólnej ekstazie.
Pewien uczestnik AA twierdził, że na dźwięk słowa „kieliszek” niemal czuje
smak pizzy z piwem. Zaś 78-letnia wdowa zawsze wtedy sobie przypominała
ajerkoniak, który nauczyła się pić wieczorem przed zaśnięciem, w czasie
pobytu w domu starców.
Te, skądinąd, całkiem naturalne wyobrażenia są dla nas obecnie szkodliwe.
Wszak dotyczą one sytuacji, w których niektórzy z nas zaczynali pić i gdyby
to była cała historia naszego picia, zapewne nigdy nie popadlibyśmy w
nałóg.
Wnikliwe i odważne przyjrzenie się całej naszej historii picia wskazuje
przecież, że w ostatnich latach i miesiącach naszego czynnego alkoholizmu
picie nigdy już nie prowadziło do tych pięknych, magicznych chwil,
choćbyśmy nie wiadomo, jak często próbowali przywołać ją w swojej
pamięci.
Wprost przeciwnie, zacząwszy pić, piliśmy coraz, więcej, popadając w
rezultacie w takie czy inne kłopoty, Mogło to być po prostu wewnętrzne
niezadowolenie, utajona świadomość, że pijemy za dużo, czasem jednak
rezultatem były kłótnie rodzinne, trudności w pracy, poważna choroba lub
wypadek, czy też komplikacje natury prawnej i finansowej.
Dlatego dziś, gdy przychodzi nam na myśl „kieliszek” staramy się
przypomnieć sobie cały ciąg konsekwencji, wszystko co zaczyna się tylko od
jednego „kieliszka”. Myślimy o całej drodze naszego picia aż do ostatniego
pijaństwa i „kacu”.
Przyjaciel, który proponuje nam kieliszek, zwykle ma na myśli tylko ten jeden
kieliszek czy dwa, wypite dla towarzystwa. Jeśli jednak starannie
przypomnimy sobie wszystkie cierpienia związane z naszym ostatnim
pijackim epizodem, nie zwiedzie nas dawne wyobrażenie wiążące się ze
słowem „kieliszek”. Dla nas dziś naga, fizjologicznym prawda jest taka, że
kieliszek z całą pewnością oznacza, wcześniej czy później upicie się i
wszystkie związane z tym kłopoty.
Dla nas picie nie oznacza już muzyki, wesołego śmiechu i flirtowania, lecz
chorobę i smutek.
Jeden z członków AA tak o tym mówi: „Teraz wiem, że wejście do buru na
jeden kieliszek nigdy już nie będzie dla mnie znaczyło po prostu «zabicia»
kilku minut i zostawienia dolara na kontuarze. Teraz zapłaciłbym za ten jeden
kieliszek wszystkimi pieniędzmi na moim koncie w banku, moja rodziną,
domem, naszym samochodem, moja posada, moim zdrowiem, a pewnie
także moim życiem. To zbyt wysoka cena, za wielkie ryzyko”.
Człowiek ten pamięta swoje ostatnie upicie się, a nie swój pierwszy kieliszek.