Refleksje na dzień 18 czerwca

CODZIENNE REFLEKSJE

WSPÓLNOTA W WOLNOŚCI

…gdyby ludziom zapewnić absolutną wolność i uwolnić ich od przymusu podporządkowania się komukolwiek, wówczas zjednoczyliby się całkowicie dobrowolnie dla wspólnego dobra.
Jak to widzi Bill, str. 50

Nie żyjąc już pod dyktatem innego człowieka ani alkoholu, żyję w nowej wolności. Pozwalając odejść przeszłości i zrzucając z ramion zbyteczny ciężar, który tak długo dźwigałem, poznaję nową wolność. Zaproszono mnie do życia i do wspólnoty w wolności. Kroki są “zalecanym” sposobem na znalezienie nowej drogi życia – jako że w AA nie ma przykazań ani nakazów. Dysponuję wolnością służenia sobą – nie z obowiązku, tylko z potrzeby. Mogę czerpać pożytek ze wzrostu i rozwoju innych uczestników AA i to, czego się nauczę przynosić mojej grupie. “Wspólne dobro” może się rozrastać w stowarzyszeniu wolności osobistej.


JAK TO WIDZI BILL– s 169

Nauce nie ma końca

Moje doświadczenie, jako uczestnika z długim stażem, pokrywa się w pewnym stopniu z twoim, jak i z doświadczeniami wielu innych. Wszyscy kiedyś odkrywamy, że nadszedł czas, by zaprzestać zajmowania się funkcjonowaniem grup, regionów czy – jak to było w moim przypadku – wspólnoty jako całości. W ostatecznym rozrachunku, o naszej wartości rozstrzygnie duchowy przykład, jaki staraliśmy się dawać. W tym sensie, stajemy się użytecznymi symbolami – ale nic więcej.

Choć kiedyś myślałem, że jestem w AA nauczycielem, stałem się uczniem tej wspólnoty.

1.List, 1964
2.List, 1949


DZIEŃ PO DNIU

Puszczanie własnej woli
Własna wola jest tym, co rzuciło nas na kolana. Musimy teraz zdać sobie sprawę, że możemy albo uczynić naszą wolę jednością z naszą Siłą Wyższą, albo pozostać oddzieleni. Kiedy używamy niekontrolowanej samowoli, rzeczy rozpadają się przed nami i często znów znajdujemy się na ulicy. Ale to nie musi się zdarzyć, ponieważ teraz znamy różnicę; mamy wybór.
Kiedy odpuścimy i uczynimy naszą wolę jednością z naszą Siłą Wyższą, nie będziemy mieli problemów z unikaniem substancji zmieniających nastrój.

Czy zmieniłem swoją wolę?

Modlę się, abym pozwolił mojej woli zjednoczyć się z moją Siłą Wyższą.
Dzisiaj uwolnię się od mojej samowoli poprzez ….


SPACER W SUCHYCH MIEJSCACH

AA to system zraszaczy automatycznych – emocjonalne sytuacje awaryjne.
Mądrzy menedżerowie instalują automatyczne systemy tryskaczowe, aby chronić swoje firmy. Ogromną wartością tego systemu jest to, że zaczyna on działać w ciągu pierwszych kilku minut pożaru, zanim wymknie się on spod kontroli. Daje to straży pożarnej cenny czas na przybycie i ugaszenie pożaru.
Nasz program AA daje nam coś w rodzaju automatycznego systemu zraszaczy. Nigdy nie wiemy, kiedy płomienie urazy mogą wyskoczyć w górę, pozornie znikąd. Jeśli pracujemy nad naszym programem, coś automatycznie przejmuje kontrolę nad radzeniem sobie z urazą.
Daje nam to czas na wykorzystanie większej ilości naszych cennych duchowych narzędzi. Wiedząc, że uraza się wypala, możemy wypróbować jedną rzecz, a potem drugą, aż do momentu, gdy się uspokoi. Być może spróbujemy modlitwy. Możemy również omówić nasz problem z bliskim przyjacielem lub sponsorem. Być może weźmiemy udział w mitingu i przedstawimy sprawę grupie. Możemy komuś pomóc, nawet w niewielki sposób. Niesamowite uzdrowienie z urazy może przyjść z każdego pomocnego działania. Nawet proste działanie, takie jak pomoc osobie, która utknęła w samochodzie, może zdziałać cuda, odsuwając ból ciągłej urazy.
Nie muszę obawiać się nagłego pojawienia się urazy, jeśli postępuję zgodnie z moim programem. Mam już w sobie metody jej powstrzymywania.


ZACHOWAJ TO W PROSTOCIE

Nic nie jest stratą czasu, jeśli mądrze wykorzystasz to doświadczenie. – Rodin
Kiedy po raz pierwszy zaczynamy zdrowieć, bardzo boli nas patrzenie na naszą przeszłość. Czujemy się smutni. Mamy wrażenie, że zmarnowaliśmy życie.
Ale przecież tak nie było. Program obiecuje, że jeśli będziemy praktykować Kroki, nie będziemy żałować przeszłości ani nie będziemy chcieli zamykać przed nią drzwi. Trudno w to uwierzyć? Wystarczy spojrzeć na wszystkich szczęśliwych starych wyjadaczy w AA. Ich życie było tak samo pokręcone jak nasze.
Z powodu uzależnienia uczymy się nowego sposobu życia. Poznajemy siebie, naszą Siłę Wyższą i innych ludzi.

Modlitwa na dziś: Siło Wyższa, dziękuję za pomoc w powrocie do zdrowia. Pomóż mi wyciągnąć wnioski z mojego uzależnienia.

Działanie na dziś: Wymienię trzy ważne rzeczy, których nauczyłem się o życiu z powodu mojego uzależnienia. Porozmawiam o nich z moim sponsorem.


JĘZYK WYZWOLENIA

Odsłonięcie się
Zdrowienie po części oznacza umiejętność dzielenia się sobą z innymi ludźmi. Uczymy się przyznawać do błędów i odkrywać nasze słabości – nie po to, aby inni nas naprawiali, ratowali albo użalali się nad nami, ale po to, abyśmy mogli kochać i akceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy, Dzielenie się sobą z innymi jest katalizatorem zdrowienia i przemian.
Wielu z nas obawia się dzielenia swoimi słabościami,
ponieważ otwiera nas to na potencjalne zranienie. Niektórzy z nas w przeszłości próbowali otwierać się na innych ludzi, lecz oni próbowali nas kontrolować, manipulować nami, wykorzystywać nas lub wpędzać w poczucie wstydu.
Podczas zdrowienia niektórzy z nas pozwolili się ranić, decydując się na otwartość. Mogło zdarzyć się, że dzieliliśmy się różnymi sprawami z ludźmi, którzy nie zasługiwali na zaufanie. Być może zwierzaliśmy się niewłaściwym osobom w niewłaściwym czasie, odstraszając je tym od siebie.
Uczymy się na błędach, ale nie znaczy to, że nie powinniśmy być otwarci i uczciwi. Możemy wybierać ludzi, którzy nam nie zagrażają i dzielić się sobą z nimi. Możemy nauczyć się dzielić sobą we właściwy sposób, tak aby nie odpychać ani zniechęcać innych do siebie. Możemy również nauczyć się pozwolić innym być otwartym wobec nas.
Dzisiaj, Boże, pomóż mi nauczyć się być otwartym we właściwy sposób. Nie pozwolę innym, aby wykorzystywali mnie lub wpędzali w poczucie wstydu z powodu otwartości. Sam również nie będę tego czynił.


Dzisiejsze refleksje – wszystkie w wersji audio


Tradycja Szósta
„Grupa AA nigdy nie powinna popierać, finansować ani użyczać nazwy AA żadnym pokrewnym ośrodkom ani jakimkolwiek przedsięwzięciom, ażeby problemy finansowe, majątkowe lub sprawy ambicjonalne nie odrywały nas od głównego celu”

KIEDY przekonaliśmy się już, że dysponujemy receptą na alkoholizm, mieliśmy prawo sądzić (lub tak przynajmniej wtedy nam się zdawało), iż poradzimy sobie także z różny mi innymi problemami. Wielu z nas uważało, że grupy AA mogłyby zająć się interesami, mogłyby na przykład finansować wszelkiego rodzaju przedsięwzięcia w dziedzinie zwalczania alkoholizmu. Czuliśmy się wręcz zobowiązani, by wspierać autorytetem AA każde cenne przedsięwzięcie w tej dziedzinie.
A oto niektóre z naszych dawnych marzeń. Ponieważ szpitale były niechętne alkoholikom, myśleliśmy o wybudowaniu całej sieci własnych szpitali. Należało wyjaśnić ludziom, czym jest alkoholizm, zamierzaliśmy więc uświadamiać społeczeństwo oraz przerobić podręczniki szkolne i medyczne. Myśleliśmy o tym, by pozbierać wszystkich pijaczków z rynsztoków, wybrać spośród nich tych, którzy rokowaliby nadzieję wyzdrowienia, a pozostałym zapewnić możliwość zarabiania na utrzymanie w specjalnych ośrodkach odosobnienia. Może nawet ośrodki te przynosiłyby spore dochody, z których można by finansować inne cenne inicjatywy. Poważnie myśleliśmy o doprowadzeniu do ustawowego uznania alkoholików za ludzi chorych.
Nie można by już było ich więzić, sędziowie zawieszaliby im wyroki, przekazując ich pod naszą opiekę. Zamierzaliśmy wkroczyć z działalnością AA w mroczne rejony narkomanii i przestępczości. Stworzylibyśmy grupy dla ludzi z depresją i paranoją; im bardziej ktoś byłby znerwicowany, tym bardziej by nam odpowiadał. Wydawało się oczywiste, że skoro można było poradzić sobie z alkoholizmem, można sobie również poradzić z każdym innym problemem.
Przyszło nam do głowy, że moglibyśmy dotrzeć z naszą ideą do fabryk i sprawić, by robotnicy pokochali kapitalistów, a kapitaliści robotników. Nasza kryształowa uczciwość mogłaby również szybko oczyścić z brudów życie polityczne. Obejmując jednym ramieniem religię, a drugim medycynę, mogliśmy pokonać dzielące je bariery. Nauczywszy się szczęśliwego życia, chcieliśmy przekazywać innym naszą receptę na szczęście. Dlaczegóż by – myśleliśmy – nasza Wspólnota Anonimowych Alkoholików nie miała stanąć na czele duchowej odnowy? Moglibyśmy przecież zmienić świat.
Tak, marzyły się nam w AA takie rzeczy. Było to zupełnie naturalne, zważywszy, że większość alkoholików to (zbankrutowani idealiści) Niemal każdy z nas pragnął kiedyś działać na rzecz dobra, dokonywać wielkich czynów i urzeczywistniać szczytne ideały. Wszyscy jesteśmy perfekcjonistami, którzy nie osiągnąwszy perfekcji popadli w drugą skrajność zamroczenia alkoholowego i przerw w życiorysie, Opatrzność, dzięki AA, znów otwarła przed nami możliwość urzeczywistniania najszczytniejszych ideałów, dla czegóż więc nie mielibyśmy podzielić się naszym sposobem życia z wszystkimi ludźmi?
Tak więc zaczęliśmy zakładać szpitale AA. Wszystkie jednak upadły, bo przecież grupa AA nie może prowadzić interesu. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść. Grupy AA rzuciły się też na kształcenie społeczeństwa, kiedy jednak zaczęto wychwalać publicznie poszczególne aspekty działalności AA, ludzie zaczęli się gubić. Czy AA pomaga alkoholikom, czy też jest to jakiś program edukacyjny? Czy AA jest programem duchowym, czy gałęzią medycyny? A może jest to jakiś ruch reformatorski? W tym zamieszaniu angażowaliśmy się w najróżniejsze inicjatywy, niektóre korzystne, inne znów niezbyt udane. Widząc jak bez większych ceregieli zamyka się alkoholików w więzieniach i domach wariatów, podnieśliśmy wrzask: ,,Trzeba zmienić prawo!” – waląc pięścią w stoły w lokalach komisji ustawodawczych nawoływaliśmy do reformy prawnej. To nadawało się na dobry tytuł w gazecie ale poza tym nic z tego nie wynikło. Zorientowaliśmy się, że zaraz zacznie my babrać się polityką. Uznaliśmy za konieczne, by nawet wewnątrz Wspólnoty AA przestać firmować nazwą AA kluby i schroniska dla alkoholików.
Te doświadczenia zaszczepiły nam głębokie przekonanie, że w żadnym razie nie możemy popierać żadnych przedsięwzięć związanych z alkoholizmem, nawet gdyby były one najbardziej chwalebne. My, Anonimowi Alkoholicy, nie możemy być panaceum na wszystkie problemy wszystkich ludzi i nie powinniśmy nawet tego próbować.
Wiele lat temu ta właśnie zasada: „Nikogo nie popiera my” została poddana decydującej próbie. Niektóre z wielkich firm produkujących trunki wyraziły chęć udziału w edukacji społeczeństwa na temat alkoholu. Sądzili, że byłoby dobrze gdyby producenci alkoholu wykazali się poczuciem odpowiedzialności społecznej. Chcieli oni głosić, że trunkami należy się delektować, a nie upijać, że nad używający go powinni pić mniej, alkoholicy zaś w ogóle zaprzestać picia.
W jednej ze spółek zastanawiano się, jak najlepiej przeprowadzić taką kampanię. Oczywiście, należało wykorzystać do tego prasę, radio i film. Ale kto powinien tym wszystkim kierować? Natychmiast przyszło im do głowy AA. Gdyby w naszych szeregach znalazł się dobry rzecznik, byłby to na pewno idealny kandydat. Z pewnością rozumiałby problem, jego koneksje z AA też by się przydały, bo przecież wspólnota cieszyła się powszechnym szacunkiem i nie miała żadnych wrogów.
Wkrótce znaleźli w AA człowieka o potrzebnych kwalifikacjach i doświadczeniu. Natychmiast pojawił się w nowojorskiej siedzibie AA z pytaniem: „Czy cokolwiek W Tradycjach AA sugerowałoby, że nie powinienem przy jąć tej propozycji? Tego typu działalność uświadamiająca wydaje mi się pożyteczna i nie budzi szczególnych wątpliwości. Czy wy nie widzicie w tym żadnych pułapek?”
Na pierwszy rzut oka, rzeczywiście wyglądało to nieźle. Lecz zaraz pojawiły się wątpliwości. Producenci alkoholu chcieli przedstawić go pełnym imieniem i nazwiskiem jako dyrektora reklamy i członka Wspólnoty AA. Oczywiście nie byłoby najmniejszego problemu, gdyby producenci alkoholu zatrudnili członka AA wyłącznie ze względu na jego kwalifikacje zawodowe i znajomość problemu alkoholizmu. Na tym się jednak sprawa nie kończyła, bo przecież w tym przypadku, członek AA nie tylko miał publicznie złamać zasadę anonimowości, ale również miał utrwalić w świadomości milionów ludzi związek pomiędzy nazwą Anonimowi Alkoholicy a tą właśnie konkretną kampanią edukacyjną. Musiałoby wyjść na to, że AA popiera akcje uświadamiające prowadzone przez stowarzyszenia producentów alkoholu.
Gdy tylko zdaliśmy sobie z tego sprawę, zapytaliśmy potencjalnego dyrektora reklamy, co on sam myśli o tak rażącym odejściu od naszych zasad. „Ale bym się wrobił. Oczywiście, że na to nie pójdę – odpowiedział – po czym dodał: – Jeszcze atrament by nie wysechł na pierwszym ogłoszeniu, a zwolennicy całkowitej prohibicji już podnieśliby wrzask. Zaczęliby natychmiast szukać wśród nas uczciwych członków AA, którzy poparliby ich stanowisko. Wtedy AA jako całość, znalazłoby się dokładnie pośrodku kontrowersji między zwolennikami a przeciwnikami prohibicji. Część ludzi w kraju sądziłaby, ze jesteśmy za prohibicją, inni zaś, że jesteśmy jej przeciwnikami. Ale kocioł!”
Niemniej – wyjaśniliśmy – masz wszelkie prawo, by przy jąć tę posadę.
„Wiem o tym – odpowiedział – ale tu przecież nie chodzi o prawne szczegóły. AA uratowało mi życie i zawsze będzie u mnie na pierwszym miejscu. Nie mam zamiaru być tym, kto przysporzy AA poważnych kłopotów, a ta propozycja to właśnie gwarantuje!”
Nasz przyjaciel powiedział wszystko, co było do powiedzenia na temat popierania czegokolwiek. Przekonaliśmy się, jak nigdy przedtem, że nie możemy pozwolić, by używano imienia AA do jakichkolwiek innych celów niż nasz własny.