Gdy przychodzi niepokój
Nie zawsze mamy wpływ na to, co dzieje się wokół nas. Zmagamy się z niepewnością jutra, finansowymi napięciami, własnymi kryzysami i chaosem świata, który potrafi przytłoczyć. To zupełnie naturalne, że w takich chwilach niepokój bez pukania wkrada się do naszego wnętrza. Co jednak mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy obok tego wszystkiego, co trudne, świadomie skierowali uwagę na drobiazgi, które pomagają nam wrócić do pionu?
Zatrzymaj się na chwilę i spójrz wstecz. Czy w Twojej codzienności nie pojawiły się małe okruchy dobra? Może to była chwila wyczekanego wytchnienia od pracy, nowa potrawa przygotowana z ciekawością albo ciepły posiłek dzielony przy wspólnym stole z tymi, których kochasz.
A może po prostu pierwsze, nieśmiałe próby zaopiekowania się sobą i znalezienia zdrowego azylu w ciągu dnia?
Życie bywa trudne i zachwycające dokładnie w tym samym czasie – a dojrzała troska o siebie polega na umiejętności widzenia obu tych stron. Nie zmienimy od razu biegu wydarzeń, ale zawsze mamy wolność wyboru, z jakim nastawieniem spotkamy się z obecną chwilą. Czasami ocalenie własnego spokoju zaczyna się od czegoś zupełnie niepozornego: od zauważenia tego, co nas karmi, docenienia tego, co już jest, i zrobienia jednego małego kroku w stronę wewnętrznej równowagi.
„Człowiekowi można odebrać niemal wszystko z wyjątkiem jednego: ostatniej z ludzkich swobód – wyboru swojej wewnętrznej postawy wobec każdych okoliczności.”


